Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Specjalny plebiscyt na koniec dekady. Czas PODSUMOWAŃ
Autor Wiadomość
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38256
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Marzec 2021, 14:59   

Najbardziej mnie bawił ziomek, który jeszcze na początku stycznia sobie drwił z przysłowia "idzie luty podkuj buty", mówiąc coś w stylu "chyba sandały", a następnie 8.02 płakał, że jest pół metra śniegu i Syberia i że już nie wyrabia :haha: :haha:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 313 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27310
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 26 Marzec 2021, 21:25   

Największa wredota dekady - 26.03.20*1, na śmietnik to :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer: :killer:
_________________
Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷

Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 27
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 20712
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 27 Marzec 2021, 00:54   

kmroz napisał/a:
"idzie luty podkuj buty"


To przysłowie akurat zawsze w jakimś stopniu się sprawdza (nawet w najłagodniejszych i najmniej zimowych lutych, np. 2014, 2016, 2019, 2020). ;-) Nawet jak nie ma śniegu i temp. dzienne są stosunkowo wysokie (o całodobowych mrozach nie ma co mówić, ciepło w lutym to jest >+5 C, bo 0-5 C w ciągu dnia to norma), to albo panuje deszczowa i wietrzna aura (przez co temp. odczuwalna również spada, niekiedy znacząco), albo ma miejsce wyżowa pogoda, którą cechują znaczne dobowe amplitudy temp. i częste ujemne tmin. ;-)
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38256
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 11 Lipiec 2021, 11:18   

PiotrNS napisał/a:
15. Spełnione marzenie dekady (coś, o czym skrycie lub jawnie marzyliśmy i spełniło się nam)



Lipuś 2021 :jupi:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
zgryźliwy tetryk 
Poziom najwyższy
pradziadek



Hobby: Inne
Pomógł: 409 razy
Dołączył: 16 Lut 2019
Posty: 17873
Ostrzeżeń:
 5/5/5
Wysłany: 11 Lipiec 2021, 11:28   

Pierwsza dekada lipca. W jednych regionach kraju nadmiar opadów (lokalne podtopienia), a w innych w tym w naszym ich deficyt, czyli niemal już susza, zwłaszcza lokalnie: (Jagodnia koło Golic pow. siedlecki)
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 27 Grudzień 2025, 23:12   

Używając tych samych kategorii spróbuję wykonać podobne podsumowanie dla kończącego się roku 2025, a także dla innych roczków z okresu, w którym zapomnieliśmy o tym wątku :D

1. Miesiąc roku
Moim zdaniem był to maj - miesiąc, który po długim okresie ekstremalnego bordu przyniósł nagłe odcięcie, i to w całym kraju. Pomimo wystąpienia bardzo ciepłej majówki, upór kolejnych dni w trzymaniu się zimna był imponujący. Żaden inny miesiąc tego roku nie oddalił się od normy tak bardzo. We wschodniej Polsce był to maj zimniejszy od 2020 i stający w szranki z 1991. Jego inną osobliwością był kontrast z kwietniem - gdzieniegdzie był od niego minimalnie chłodniejszy, co ostatnio lokalnie miało miejsce w roku 1961. Uwagę zwraca też długość serii dni, w których temperatura nie przekraczała (lub przekraczała nieznacznie) nawet 15 stopni.

2. Dekada roku
Niestety moim zdaniem była to I dekada marca. Padające wtedy temperatury maksymalne w połączeniu z lampą i całkowicie ogołoconymi górami były kuriozum. W wielu miejscach 20 stopni w I dekadzie marca nie było widziane nigdy, aż tu nagle wydarzyły się nawet po 3-4 takie dni, a temperatury przekraczały nawet 22 stopnie (np. w Krakowie).

3. Dzień roku
W skali kraju był to moim zdaniem 17 kwietnia - dzień, w którym byliśmy o krok od najwcześniejszej 30-tki w historii. Ten dzień wpisał się w schemat krótkotrwałych, acz skrajnych ociepleń nawiedzających Polskę w niemal każdym miesiącu od patolutego 2024, ale zrobił to chyba najbardziej wyraźnie. Takie gorąco o tak wczesnej porze szokowało, tym bardziej że jeszcze niedawno było chłodno. Szalała wegetacja, bardzo ciepło było przez całą iście letnią noc, a minęła dopiero połowa kwietnia.

4. Noc roku
To już trudniejszy wybór (być może ta noc jeszcze nie nadeszła), ale pomyślałem o 3 października - nocy, która przyniosła naprawdę wczesny (i często więcej niż symboliczny) mróz na 2 metrach. Lokalnie wybory byłyby inne, np. niektóre noce sierpniowe. Nie wybrałem tego terminu, bo w zależności od lokalizacji punkt kulminacyjny tamtego letniego ochłodzenia przypadał na różne noce/poranki.

5. Wydarzenie roku
Moim zdaniem termiczne przełamanie lata w dużej części Polski - niemal całym centrum, wschodzie i północy kraju. Z perspektywy swojego miejsca na Ziemi wybór może być jednak tylko jeden - wydarzenia trzech dni (21-23 listopada)...

6. Chłód roku
Pierwsze skojarzenie wędruje ku majowi, ale przecież każdy z nas wie, jaki to miesiąc i jakimi prawami się rządzi (w 2030 bijemy 1980, tylko niech Trzaskowski podejmie wyzwanie "do trzech razy sztuka" xd). Dlatego prawdziwym chłodem roku jest dla mnie niezwykła powtarzalność prawdziwie zimnych nocy w III dekadzie sierpnia, co lokalnie doprowadziło do osiągnięcia przez ten miesiąc drugiej/trzeciej najniższej średniej Tmin w XXI wieku.

7. Opad roku
W tym roku nie mieliśmy naprawdę dużych opadów na ogólnopolską skalę, więc trzeba sięgnąć po przykłady lokalne. Według mnie trzeba wyróżnić (niestety katastrofalne w skutkach) oberwanie chmury w Jarosławiu i okolicach 18 kwietnia. Lokalnie spadło ponad 100 ml wody w krótką chwilę, co doprowadziło do powodzi błyskawicznej w Pawłosiowie. Tak skrajne sumy nie były już później mierzone w naszym kraju.

8. Burza roku
Zdecydowanie burza, którą miałem szczęście i okazję podziwiać z pierwszych rzędów po godzinie 21:00 5 czerwca w Krakowie. To była potęga, która nie umie wyjść mi z głowy. Tempo nasuwania się tej nawałnicy (wręcz błyskawiczne w porównaniu z flegmatyczną nawałnicą z 24.06.2021), aktywność elektryczna i chmura przypominająca największe układy przemieszczające się przez USA, robiły ogromne wrażenie. I mają swój motyw muzyczny (kocham, kocham, kocham! :) ).

9. Mokry okres roku
Myślę, że III dekada lipca przyniosła najbardziej regularne, a przy tym silne opady, tak pochodzenia burzowego, jak i czysto genueńskiego.

10. Susza roku
Za takową uważam tegoroczną zimę, z naciskiem na luty i I połowę marca tam, gdzie opady najbardziej zawiodły. Bezśnieżne góry i narciarskie kurorty, jak i wysychający zbiornik Klimkówka pozostaną niestety jednym z symboli mijającego roku...

11. Przyjaciel roku
To jest bardzo osobista kategoria, więc ze swojej perspektywy wyróżnię w ten sposób tak mile mnie zaskakującą, trwającą końcówkę grudnia. Oczywiście miałbym też paru innych kandydatów, ale to przełamanie ma dla mnie szczególny wymiar.

12. Wróg roku
Patolstwo w III dekadzie stycznia było dla mnie psychicznym dramatem. Od zimy nie dostałem prawie nic. Tylko trochę śniegu i wyżowa nuda z codziennie dodatnimi temperaturami stopniowo redukującymi tę skromną pokrywę miało okazać się najlepszym, na co mogłem liczyć. A tu zamiast jakiegokolwiek wzmocnienia zimy nadeszła regularna wiosna. Cały tydzień temperatur powyżej 10 stopni i wzrost do ponad 14 stopni 28 stycznia, a do tego mnóstwo lampy i niepewność co do powrotu jakiejkolwiek zimy potem, to było prawdziwe okrucieństwo...

13. Wariat roku
To chyba tegoroczny wrzesień, który przez długi czas raczył nas prawdziwie letnimi klimatami, bardzo ciepłymi nocami (rzadkimi w sierpniu), ciepłymi deszczykami, częstymi burzami i kusił sugestiami pobicia rekordu (a przynajmniej drugiego miejsca) po to, by bo lampowym i gorącym weekendzie równonocy jesiennej natychmiast odciąć to wszystko, wprowadzić nas w późną jesień (z pierwszymi po 2010 roku wrześniowymi jednocyfrówkami na szerszą skalę) i zbić anomalię.

14. Nudziarz roku
Czy w tym roku w ogóle był jakiś luty :?: Bo ja nie znam ;) Gdzie śnieg, gdzie jakakolwiek dynamika...? Zawiódł totalnie, na pewno nigdy nie spodziewałbym się takiej wtopy.

15. Spełnione marzenie roku
To z całą pewnością przełamanie III dekady grudnia. Nawet tam, gdzie Święta Bożego Narodzenia nie miały śniegu, okazały się najzimniejsze od 18/23 lat. Upadł mit zaklętej III dekady grudnia i przekonanie, że jeśli w grudniu zima nie odnajdzie nas do mniej więcej 19-go, to nie będzie jej w ogóle (bo przecież na późniejszym etapie tego miesiąca takie rzeczy się nie zdarzają - do niedawna tak myślałem).

16. Zaskoczenie roku
Ta kategoria zazębia się z wieloma wcześniejszymi, ale chyba wrócę w tym miejscu do lata i jego niezwykłej formy. Skupię się jednak na innym, bardziej szczegółowym jego aspekcie - otóż na tym, że w wielu regionach żaden miesiąc nie był realnie ciepły, o bordowym nie wspominając. To niesamowite, że udało się utrzymać na wodzy wszystkie trzy miesiące, co nawet w 2017 roku udało się w mniejszym stopniu (mało było miejsc, w których ani czerwiec ani sierpień nie wyszedł mocniej ponad normę). W poprzednich latach przyzwyczailiśmy się do tego, że dwa miesiące praktycznie muszą przyglobciować.

17. Radość roku
Pomimo szkód w ogrodzie będę tak wspominał listopadowy weekend, kiedy po wielu opadowych wtopach i nieuświadczeniu naprawdę dużej pokrywy od niemal dwóch lat, doświadczyłem serii niesamowitych śnieżyc skutkujących powstaniem 33-centymetrowej pokrywy śnieżnej - bezwzględnie najwyższej od lutego 2012 roku. Wrażenia były bardzo mocne.

18. Rozczarowanie roku
Liczne wtopy opadowe minionej zimy, niedziałające wymuszenie w górach, dyktatura wyżów (i to takich najbardziej dziadowskich) i ogólna bieda jeśli chodzi o cokolwiek ładnego, mogącego wryć się w pamięć.

19. Sukces roku
W skali kraju wracamy do lata, natomiast w Nowym Sączu za takowy sukces uważam olimpijską formę opadów minionej jesieni. Wrzesień, październik i listopad przekroczyły 200 mm, każdy miesiąc przekroczył każdą (nawet najbardziej ambitną) normę, a ostateczny wynik zapewnił jesieni 2025 piąte miejsce w całej ponad 70-letniej historii pomiarów IMGW.

20. Porażka roku
W skali lokalnej taką porażką jest dla mnie lato. Z jego przełamania widocznego w wielu regionach Polski, nie miałem praktycznie nic. Czerwiec okazał się jednym z najcieplejszych (przed 2016 rokiem to byłaby istna potęga), a i lipiec oraz sierpień wyszły jako wyraźnie ciepłe wg. starszych norm. Dodatkowo ocieplenie 28-30 sierpnia zmarnowało szansę na najniższą sierpniową średnią Tmin w tym wieku. Z kolei w ogólnopolskiej skali za taką porażkę uznaję (ponownie) suchość zimy 2024/25.

21. Emocje roku
Cóż. Emocji było sporo, ale noc 22/23 listopada to zupełnie inny poziom. Nigdy nie zapomnę tej śnieżycy dokładającej bieli do już potężnej pokrywy, mistycznie wypełniającej człowieka ciszy przerywanej dźwiękiem łamanych gałęzi i łopat sąsiadów odśnieżających o 1 w nocy. Aż ciężko w to uwierzyć... Drugie miejsce należy do czerwcowego wieczora w Krakowie.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
Ostatnio zmieniony przez PiotrNS 28 Grudzień 2025, 21:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 27
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 20712
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 27 Grudzień 2025, 23:21   

PiotrNS napisał/a:
W wielu miejscach 20 stopni w I dekadzie marca nie było widziane nigdy, aż tu nagle wydarzyły się nawet po 3-4 takie dni, a temperatury przekraczały nawet 22 stopnie (np. w Krakowie).


Ja tam nie wiem, u mnie termometr wtedy antyklaunował, i jak w wielu miejscowościach pokazywało +20 C, u mnie było może 15-16 C ;-) Ale na moim termometrze padały wtedy również za to wyższe temp. nocami... ;-)

PiotrNS napisał/a:
Zdecydowanie burza, którą miałem szczęście i okazję podziwiać z pierwszych rzędów po godzinie 21:00 5 czerwca w Krakowie. To była potęga, która nie umie wyjść mi z głowy. Tempo nasuwania się tej nawałnicy (wręcz błyskawiczne w porównaniu z flegmatyczną nawałnicą z 24.06.2021), aktywność elektryczna i chmura przypominająca największe układy przemieszczające się przez USA, robiły ogromne wrażenie.


Bez posiadania roślin i przebywania na zewnątrz może nawet dało się to jakoś znieść. ;-) :-( Sam akurat wtedy spałem, ale bardziej niż żywioł sam w sobie niepokoiły mnie jęki Mamy :-( To nie jest nic fajnego, jak w czasie krótszym niż kilka minut traci się sporo kwiatków doniczkowych przez gradobicia... :-(

Natomiast w kwestii wyładowań załączam obrazek ;-) :-( Centrum największej liczby wyładowań było gdzie indziej, jednak echo się po takiej fali niosło na ponad 100, może nawet 200-300 km ;-) :-( To był rzeczywiście jeden z bardziej okazałych kontynentalnych kolosów (on chyba prawie do Moskwy dotarł, a przynajmniej odcinek Mińsk-Smoleńsk był zaliczony), ale nie pierwszy, 2 dni wcześniej coś podobnego przechodziło na zachód od Polski ;-) :-(

_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38256
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 28 Grudzień 2025, 00:26   

PiotrNS, się skupił na całym kraju, to ja tym razem by nie dublować trochę postolicoświatuje :lol:

1. Miesiąc roku - Z punktu widzenia swojego regionu będę nieco oryginalny i wybiorę czerwiec, który - w przeciwieństwie do większości miesięcy nie tylko tego roku, ale kilku ostatnich lat - pokazał, że Okęcie nie musi być Okęciem :lol: Dopiero ostatnio sobie zdałem sprawę z fenomenu okresu 8-21.06 na tej stacji - przez 2 tygodnie z rzędu ANI JEDNA noc nie była cieplejsza niż NAJZIMNIEJSZA noc czerwca 2019 :!: Oczywiście wiem, że ta stacja jest kontrowersyjna, ale still :lol: Do tego w moim regionie był to miesiąc wyjątkowo łagodny i przyjemny, którego grzechem głównym pozostał fakt wyraźniejszego, niepizdowatego ochłodzenia - pod tym względem to był wręcz słabszy od swoich poprzedników z lat 2020-2024 :glaszcze:

2. Dekada roku - Tutaj wybieram 3 dekadę października. Jak się później okazało niestety chwilowe :glaszcze: , ale jednak zażegnanie długiej suszy i niemocy opadowej. Sumy opadów godne lata, plus dwie przyzwoite burze, do tego uratowanie sezonu grzybowego. Wiem, że znowu się zasłaniam Srokęciem :lol: Ale faktem pozostaje, że na tej stacji wtedy w 10 dni spadło więcej niż przez CAŁY trzymiesięczny okres od 21.07 do 20.10 :!:

3. Dzień roku - 25.04. Ten dzień połączył dwie fajne cechy. Po pierwsze zaczął się naprawdę pięknymi opadami, które sprawiły, że kwiecień u mnie nie okazał się suchy i rozpoczął okres komfortu hydrologicznego, który trwał - z małymi przerwami - do początków sierpnia, a już z całą pewnością do około 20.06. Po drugie, tutaj wciąż jestem uparty :lol: był dla mnie dość definitywnym zakończeniem KK, choć niekoniecznie wyglądającym tak, jak bym marzył wiosną (weekend 26-27.04 to trochę przeciwieństwie tego co oczekuje po tej porze roku...)

4. Noc roku - 2/3.10.2025. Tu miałem kilka pomysłów innych, ale jednak ta noc bije wszystko i - choć tragiczna w skutkach i nie powiem bym był fanem takich rozwiązań - to jednak dość fajny stempel dała na zakończeniu KK, moim zdaniem w stricte moim regionie to wręcz największy - u mnie latem nic się jakoś dobitnie nie udało, bardziej całokształt termiczny szanuje, a i epizod :snieg: z listopada się specjalnie nie wyróżnił. Za to 2/3.10 jak w prawie całej Polsce byłem na jednym wozie :mroz: :mroz: :mroz:

5. Wydarzenie roku - 26.12.2025. Największa gołoledź jaką pamiętam, w dodatku mocno niespodziewana, mało kto o tym mówił wcześniej, wręcz jeszcze 2-3 dni wcześniej to spodziewałem się, że ten dzień będzie z dominacją :slonce: Poza tym to tak naprawdę jedynie bordowe osiągi robiły wrażenie (u mnie), ale po 2024 roku to ciężko nazywać "wydarzeniem" :lol:

6. Chłód roku - Tu mimo wszystko postawie na maj, którego mocą był przede wszystkim totalny brak ciepła (poza srajówką)

7. Opad roku - Jeśli patrzeć po jednej z mojej lokalizacji (dom rodzinny w Michałowicach), to tutaj mogę wybrać tylko fenomenalny 27.07.2025 - lokalna stacjonara z której spadło 30mm w jakieś 40 minut, która uratowała nasz trawnik w sierpniu przed totalnym wyschnięciem. I z uwagi na to że ten rok - niestety - nie przyniósł jakichś wielkich opadowych wyczynów w skali całego regionu (raczej większe osiągi były w kilkudniowych okresach jak już), to pozostane przy tym wyborze

8. Burza roku - Tu z kolei trochę odwrotnie, postawie na swój obecny "blok" na Włochach, który przeżył swoją burze życia 14.07.2025 (w 2021 był jeszcze w trakcie budowy :lol: ) i pierwszy raz w historii oberwał gromem Zeusa. Bardzo aktywna elektrycznie burza z dużym lokalnie opadem (niestety nie wiem jakim), ale jak prawie wszystko w tym roku - lokalne.

9. Mokry okres roku - Tutaj aby się nie powtarzać, to postawię na okres 14-18.05. Mój region miał wtedy bardzo duże szczęście do opadów i było to takie jakby ostateczne zażegnanie suszy, niestety przez tragiczną formę 3 kwartału, to ona powróciła ze zdwojoną siłą :help:

10. Susza roku - Patrząc stricte regionalnie, to wybór może być tylko jeden - rekordowo suchy duet sierpień-wrzesień. O ile w lipcu był to skrajny pech Okęcia, to w sierpniu i wrześniu cały region był dymany bez gumy :zygacz: Czas zimy i wiosny, który w sporej części kraj bił rekordy absurdu suchości, to u mnie poza fiutym nie dostał żadnego formalnie suchego miesiąca - sumy klaunowane, ale jednak się wyrabiały :lol:

11. Przyjaciel roku - Tutaj postawie na szeroko rozumianą porę ciepłą, która w tym roku przeszła naprawdę bez echa i odczucia, nawet to co powinno być odczuwane mocno, było jakby wypierane ze świadomości ludzi, nawet ten słynny weekend 20-21.09 ludzie odbierali jako chwilowy wyskok w okresie już dość wyraźnej jesieni. Stosunkowa łagodność lata to jedno, ale zimność maja, oraz bardzo zimny przełom września i października, dodatkowo dopełniły ten obraz

12. Wróg roku - Tu z kolei skupię się na czymś odwrotnym, czyli na szeroko rozumianym pierwszym kwartale. Nawet się nie będę rozpisywać, po prostu było to straszne gówno :zygacz:

13. Wariat roku - Tutaj dla mnie jedynym słusznym wyborem jest kwiecień - który bardzo dosłownie zrealizował swoje przysłowie. Tydzień 5-11.04 u mnie miał kilka razy opady śniegu, a potem... wiadomo co się stało.

14. Nudziarz roku - Ja tu jednak na luty nie postawie, co by nie mówić o nim, to jednak ten miesiąc był trochę nietuzinkowy, że pośrod ogólnie wiosennego vibe, trafił się jednak tygodniowy okres z dość konkretnym chłodem, na tyle mocnym, że go ściągnął poniżej normy :p Z perspektywy mojego regionu niestety, ale najlepszym wyborem jest listopad, który swym trendem termicznym był może sam w sobie ciekawy, ale jego powtarzalność z kolei jest nudna do bólu, a poza tym był to miesiąc suchości, stratusa i nijakości. Dni 23-25.11 to "chlubny" wyjątek. Innych wyborów nie uwzględniam.

15. Spełnione marzenie roku - Tutaj muszę oddać hołd drugiej połowie sierpnia, która - choć się zbłaźniła na sam koniec - to i tak była chłodna. Ktoś powie o 2021 roku, ale jednak od tego czasu minęły 4 lata, a w latach 2022-2024 ten czas to był turbostraszny. Dodatkowo w tym roku się udało lepiej niż 4 lata wcześniej z klasyczną sielskością i ogólnie spadkami nocnymi.

16. Zaskoczenie roku - Tutaj skupię się na czymś negatywnym - mianowicie ekstremalna lampowość drugiej połowy zimy, zahaczająca o granice absurdu. Jak 18.01 wyszła j*bana lampa, to nie było od niej spokoju. Inne opcje, jakie rozważałem, to jeszcze czerwiec i sierpień, ale mam postanowienie by nie dublować :lol:

17. Radość roku - Szeroko rozumiany okres od 7 do 21 czerwca, który pokazał co to czerwcowa sielskość, zabrakło w niej tylko realnej niepizdowatości. Inne opcje niestety nie wchodzą w grę - zarówno 2 połowa sierpnia, jak i - póki co - 3 dekada grudnia przechodzą przy bardzo małej ilości opadów, więc czystą radością to nie było/nie jest

18. Rozczarowanie roku - Myślę, że fakt, że lipiec i wrzesień, które w skali kraju naprawdę miały mnóśtwo opadów, u mnie nie dały rady. Zwłaszcza ten wrzesień, to ile razy on dał dupy za talerz zupy z tymi opadami to jest hit :help:

19. Sukces roku - Niech będzie fakt, że 24-26.12 u mnie nie przyniosły najmniejszego przejścia na plus (jeśli chodzi dokładnie o doby co do godziny)

20. Porażka roku - Tutaj będę bardzo ogólny, bardzo duży pech do opadów w moim regionie, zwłaszcza w 2 połowie roku. Bo w pierwszej to mimo tego, że miałem "szczęście" to poza majem i 1 polową czerwca, to i tak to często oznaczało warunki katastroficznie suche, a w drugiej gdy była okazja na posprzątanie, to ciągle coś nie wychodziło.

21. Emocje roku - Skupiając się na moim regionie, to bardzo trudny wybór :lol: Postawię więc na obecny, trwający okres, którego finiszu i efektów jeszcze nie znam, ale nie ukrywam jest na swój sposób ciekawie - najpierw totalnie niespodziewane zabielenie 23.12 na linii Otwock-Piaseczno-Mszczonów, potem przez 4 dni wyraźnie zimniej niż w prognozach + ten marznący opad i dość niespodziewane przybielenie wieczorem. Co będzie dalej - nie wiem. Ale wiem jedno, że takich prawdziwych emocji w tym roku to brakowało jak dotąd :lol:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
pawel 
Moderator
fan 2024 roku



Hobby: Meteorologia
Pomógł: 30 razy
Wiek: 29
Dołączył: 08 Lis 2019
Posty: 5975
Miejsce zamieszkania: Kasina Wielka
Wysłany: 28 Grudzień 2025, 11:22   

PiotrNS napisał/a:
aż tu nagle wydarzyły się nawet po 3-4 takie dni, a temperatury przekraczały nawet 22 stopnie (np. w Krakowie).


I co ciekawe, ze względu na duże amplitudy nie było to zbytnio odczuwalne colorz_7
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 28 Grudzień 2025, 21:08   

pawel, ale sam fakt wielokrotnego wystąpienia temperatur, jakie wcześniej wydawały się o tej porze niemal nieosiągalne, to już coś. Inne bardziej znaczące dekady, np. I dekada września, trochę bardziej się zakamuflowały. To nie były zdarzenia aż tak bezprecedensowe.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8