Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20469 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 3 Luty 2020, 00:53 Weekend Bożego Ciała 2000-19
Postanowiłem poddać analizie kolejne ruchome święto, powiązane z Wielkanocą, poszerzone o długi weekend .
Zacznijmy od bardzo specyficznego długiego weekendu.
2000: 22-25.06
W Wielkanoc przygrzało, to i w Boże Ciało jeszcze mocniej. Tmax 35,4 st. + 2 tropikalne noce = dzień marzeń FKP . Kolejny dzień minął pod znakiem pełnego zachmurzenia i tempera cały czas spadała, w sobotę wyszło trochę słońce, a tmax wzrosła do 25 stopni. Kolejny dzień już chłodny jak na koniec czerwca, ale najzimniejsze dopiero miało nadejść
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2000-06-25&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
Ocena: 2/10 (cóż zupełnie nie mój typ, ale doceniam, że było trochę słońca w sobotę, ale doceniam, że w sobotę i niedzielę było trochę słońca przy fajnych temperaturach)
2001: 14-17.06
Bardzo specyficzne i zapomniane Boże Ciało, ładne i pogodne, ale w czwartkowy poranek tmin spadła do 0,7 stopnia zabrakło 0,2 st. do przymrozku przygruntowego jak już powiedziałem ładny dzień i tmax wzrosła do 19,6 st. (dla FKP i tak Boże Ciało jak z horroru ). Kolejna noc znacznie cieplejsza, choć wciąż rześka tmin 7 st., również był to pogodny dzień, tmax 24 st. Dość specyficznym dniem była sobota, przy dość przeciętnych amplitudach (13/24/13) nie było w ogóle słońca również bez opadów. Niedziela chlodniejsza, tmax 20 st., również bez słońca, ale w południe przyszła burza, spadło 11 mm deszczu https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2001-06-17&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
Ocena: 4/10
2002: 30.05-2.06
Wiele razy wspominałem, że III dekada maja 2002 była wyjątkowo paskudna. Boże Ciało przeciętne termicznie i niewiele słońca. Piątek trochę ładniejszy, tmax 20 st., w nocy przyszła ładna burza. Natomiast sobota 1.06... Akurat tamtego dnia ciocia z wujkiem brali ślub, niestety słabo pamiętam ten dzień, ale... Gorszego dnia w czerwcu na ślub nie można sobie wyobrazić, cały dzień 10-11 stopni w strugach deszczu (za to znajomi moich rodziców brali ślub 24.08 w tamtym roku, dzień do nocy 26 stopni przy bezchmurnym niebie 🤩). Niedziela też słaba, ale już dużo lepsza, tmax przynajmniej wzrosła do 17 stopni i słońce się pokazało na godzinę
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-06-02&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
Ocena: 2/10 (mocno zawyża tutaj piątek no i czwartek jeszcze jako taki)
Jeszcze dodam, że paradoksalnie, sobota 1 czerwca 2002 była identyczna jak sobota 1 lutego 2020, wczorajsza avg była zaledwie o 1,5 stopnia niższa niż tamtego dnia
Ocena: 1/10 (niestety, pierwsze 3 dni to dno kompletne, gdyby wyciąć niedzielę to bez najmniejszych skrupułów dałbym 0/10 )
2009: 11-14.06
Aż musiałem sprawdzić, czy źle daty nie wpisałem, bo trudno uwierzyć, że to był właśnie ten czerwiec 2009 . Czwartek trochę tam pamiętam, rzeczywiscie był to ładny dzień, niestety zapomniałem, że popołudniu przyszła burza tmax 24 st. Piątek zimny, tmax 17 st., ale naprawdę ładny (w sumie tamten czerwiec miał sporo takich perełek wbrew pozorom) Sobota niestety dała ciała, trochę suchsza kopia tej z 2002 🤮. Niedziela za to zadowoliła i tmax wzrosła do 21 stopni + lampka 😁
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2009-06-14&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
Ocena: 8/10 (ehh gdyby nie ta sobota dałbym może nawet 10/10 )
Ocena: 10/10 bez najmniejszejszych wątpliwości 😍😍😍
2012: 7-10.06
Czwartek, ponury i zwyczajny dzień. Piątek sam w sobie był wyjątkowo gorący (wszyscy pamiętają dlaczego 😁). Ja osobiście pamiętam, że pogoda tamtego dnia była dość "parna". Sobota była identyczna, ale było już trochę więcej słońca. Niedziela nawet fajna, rzeska noc i tmax 23 st., 8 h słońca, no, ale zawsze mogłoby być 2 x tyle https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2012-06-10&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
2019: 20-23.06
Tutaj mi szkoda, że nie zaczął się dzień później, bo byłby to mój ulubiony długi weekend na równi z 2011, serio rtm razem sobota i niedziela fenomenalne (co się rzadko zdarza bo jednak częściej I połowa weekendu bardziej zadowala). Czwartek masakra, piątek mocne takie sobie, ale doceniam za burze (z resztą za co czwartek też ma u mnie minimalny plus)
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2019-06-23&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=04&ord=asc
Ocena: 8/10 (okres 21-24.06, 10/10, mówię szkoda, że nie zaczął się dzień później, bo paradoksalnie w najgorszym czerwcu przyszedłby najlepszy długi weekend Bożego Ciała )
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 3 Luty 2020, 18:51
Ostatnie 30 lat w Nowym Sączu:
- 1990 (14-17 czerwca) - święto Bożego Ciała bardzo ładne, lekko ciepłe i słoneczne z większym zachmurzeniem tylko przed południem. Temperatura wyniosła tego dnia maksymalnie 22,4 stopnie. Niestety pozostałe dni długiego weekendu były kiepskie - chłodne z temperaturami poniżej 20 stopni i pochmurne, a przy tym suche - tylko w sobotę trochę pokropiło. Rozpogodzenia przyszły w niedzielę po południu.
- 1991 (30 maja-2 czerwca) - słabo, ale bez dramatu. Ekstremalnie chłodny maj zakończył się chłodno, ale raczej pogodnie. W dniu Bożego Ciała temperatura wynosiła 18 stopni i dominowały chmury, ale często następowały przejaśnienia i pod tym względem było nieźle. Podobne warunki występowały w piątek, kiedy jednak zdarzyły się małe opady deszczu, zaś sobota okazała się już prawdziwie letnim dniem z mnóstwem słońca i 23 stopniami. Ponownie gorsza byłą niedziela, ale nadal nie było całkiem pochmurno, a temperatura przekroczyła przyzwoite 20 stopni.
- 1992 (18-21 czerwca) - taki pech, że w tak ciepłym i pogodnym czerwcu Boże Ciało trafiło akurat na najsłabszy dzień. 16,5 stopnia, całkowite zachmurzenie i lekki deszcz nie pasują do obrazu lata 1992. Kolejne dni były już jednak gorące, a niedziela prawie upalna z temperaturą maksymalną równą 29,1 stopnia. To były burzowe dni, grzmiało w piątek i niedzielę, a niebo na pewno było całe w kalafiorach. Taki trochę lipiec 2014
- 1993 (10-13 czerwca) - długi weekend w czasie przełomu między gorącym spadkiem po maju a zimnym latem. W czwartek Bożego Ciała było iście gorąco (28 stopnia), a przy tym w pełni lampowo. Piątek przyniósł nadal gorącą pogodę, ale po południu nadeszły burze, które wg. historycznych danych pomiarowych trwały 7 godzin Jeszcze w sobotę gorąca aura się utrzymywała i niebo długo było pogodne, ale kiedy pod wieczór znów pojawiła się burza, nadeszło już wyraźne ochłodzenie i w niedzielę nie notowano nawet 20 stopni.
- 1994 (2-5 czerwca) - Boże Ciało piękne, słoneczne i lekko gorące (26,5 stopnia), pogodnie także w piątek oddzielony od świątecznego czwartku niemal tropikalną nocą. Właściwy weekend przyniósł już jednak załamnie pogody - chłód przy ulewnych deszczach.
- 1995 (15-18 czerwca) - niezły, przyjemnie ciepły i dość słoneczny okres, aczkolwiek sielankę zakłócały prawdopodobnie duchota i burze, które w piątek przyniosły niemały opad. Codziennie notowano między 21-25 stopni; najcieplejszy był czwartek z temperaturą 24,3.
- 1996 (6-9 czerwca) - nie do wiary że to 1996 rok! Codziennie pełna lampa z zachmurzeniem poniżej jednego oktana (w czwartek i piątek 0,0) i gorąco. Sobota i niedziela były prawdziwie upalne - notowano wtedy po 32 stopnie w suchym powietrzu pod nienagannym niebem. Prawdziwy lipiec 2006. Sa dzień Bożego Ciała wygląda za to na wymarzony - pełna lampka przy 25,5 stopnia to jest to <3
- 1997 (29 maja-1 czerwca) - absolutne przeciwieństwo pogody sprzed roku. Dno i metr mułu. Bez grama słońca (takich 0,1/0,2 godziny w lecie nie liczę), codzienny niemal ciągły deszcz (jakby zły omen przed lipcem) i temperatury ledwo ponad 10 stopni (12 w Boże Ciało ). Szczytem szczytów była sobota 31 maja, kiedy z tego co widzę w źródłach, rozpoczynała się pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Wtedy w środku dnia w deszczu notowano tylko 7-8 stopni. Brzmi znajomo. 22 lata bez jednego dnia później pogoda kopiowała ten dzień.
- 1998 (11-14 czerwca) - zakończenie największej w latach 90-tych czerwcowej fali gorąca/upałów. W czwartek w pełnym słońcu notowano ponad 28 stopni, jednak wieczorem nadeszła burza burząca ten porządek Piątek był jeszcze ciepły, a temperatura dochodziła do 25 stopni, ale sobotnia burza na chwilę zmieniła wszystko i niedziela oprócz pochmurnej pogody była też zwyczajnie zimna, bo jak nazwać w czerwcu temperaturę maksymalną na poziomie zaledwie 14 stopni
- 1999 (3-6 czerwca) - datę tego Bożego Ciała dobrze pamiętam, bo 2 czerwca, w środę przed Bożym Ciałem wyszedłem (a właściwie wyniesiono mnie ) ze szpitala. Czwartek to typowy czerwiec 1999 - pochmurny i deszczowy, a przy tym ciepły z temperaturą ponad 21 stopni i ciepłymi nocami. Piątek okazał się wręcz gorący (maksymalnie 26,3 stopnia), ale "kalafiorowaty" z niespecjalnymi ilościami słońca jak na czerwiec, podobnie jak sobota. Inną drogą poszła jednak wspaniała niedziela z 26 stopniami przy pełnej lampce
- 2000 (22-25 czerwca) - najgorętsze Boże Ciało w historii. 33,6 stopnia, to tylko o 0,8 mniej niż 30 czerwca 2019. I podobnie jak wtedy - pełna lampka. To było zakończenie dwumiesięcznej, anomalnie ciepłej i słonecznej passy, bowiem piątkowa burza symbolicznie rozpoczęła lipiec 2000. Właściwy weekend był już pochmurny, deszczowy i chłodny.
- 2001 (14-17 czerwca) - pogoda mieszana. W Boże Ciało kiepsko, pochmurno i nie za ciepło, natomiast w piątek i sobotę pięknie i bardzo ciepło (15 czerwca aż 27 stopni). Niedziela okazała się bardzo burzowa i przyniosła ostrą ulewę - powrót do standardów czerwca 2001.
- 2002 (30 maja-2 czerwca) - czyli jak bardzo zbłaźnić może się rekordowo ciepły miesiąc. Dotąd bez ani jednego dnia z temperaturą maksymalną poniżej 20 stopni, zaś akurat na Boże Ciało pogoda zepsuła się na tyle, że szkoda gadać. Codziennie chłodno i deszczowo, tylko w sobotę 1 czerwca można było liczyć na trochę światła słonecznego. Długi weekend zakończył się dniem z temperaturą maksymalną wynoszącą tylko 13 stopni.
- 2003 (19-22 czerwca) - sam dzień Bożego Ciała wspaniały, bardzo słoneczny i przyjemnie ciepły (maksymalnie 23 stopnie). Podobnie fajna była niedziela, ale już piątek i sobota takie sobie - lekko ciepłe, ale pochmurne, a sobota dodatkowo deszczowa.
- 2004 (10-13 czerwca) - dość nudno, jak to w czerwcu 2004 Najlepszym dniem było samo Boże Ciało, kiedy notowano prawie 25 stopni i często pojawiało się słońce. Piątek i niedziela były już jednak chłodne i najczęściej pochmurne, zaś sobota cieplejsza, lecz za to deszczowa.
- 2005 (26-29 maja) - początek majowej fali upałów podczas której padnie rekord. Codziennie lampowo i od 25 stopni w czwartek (wspaniałe Boże Ciało), przez 29 w piątek po 31 we właściwy weekend. 30 maja padł rekord - 32,7 stopnia
- 2006 (15-18 czerwca) - gorąco i słonecznie, choć nie bez przejściowego zachmurzenia. Najbardziej umiarkowany był czwartek z 25 stopniami ciepła i rześką nocą, oraz niedziela z maksymalnie 24 stopniami po ciepłej nocy - piątek i sobota przyniosły natomiast pogodę "subupalną" z temperaturami po 28-29 stopni. W sobotę przeszła konkretna burza.
- 2007 (7-10 czerwca) - koniec czerwcowych chłodów Codziennie oprócz delikatnie chłodniejszej niedzieli gorąco i słonecznie, choć we właściwy weekend nie obyło się też bez burz. Najcieplejsze Boże Ciało od siedmiu lat - 28 stopni w pełnym słońcu. Pierwsze Boże Ciało, którego pogodę wyraźnie pamiętam, było mi gorąco i chciałem wrócić do domu, a uroczystości trwały tak długo...
- 2008 (22-25 maja) - najwcześniejsze Boże Ciało w tym zestawieniu nie miało szczęścia do pogody. 15 stopni pod całkowicie zachmurzonym niebem i popadujący deszcz, to nienajlepsza opcja. 20 stopni w ten długi weekend nie notowano, nadal było dosyć chłodno, ale w niedzielę przynajmniej wydostało się słońce.
- 2009 (11-14 czerwca) - niespokojne Boże Ciało. Przy pochmurnym niebie temperatura wzrosła do niemal 25 stopni, ale wczesnym popołudniem zaczęło grzmieć, jak wiele razy w tym miesiącu. Burza trwała aż do nocy i powitała dwa dni chłodnej i raczej pochmurnej (ale z częstymi rozpogodzeniami) pogody. Niedziela 14 czerwca okazała się jednak wspaniała - jej pogoda to 22 stopnie i lampka
- 2010 (3-6 czerwca) - nie do zapomnienia... W Boże Ciało spadło 65mm deszczu, co jest ósmą największą ulewą w historii. A było to tak. W Boże Ciało rano świeciło słońce, bardzo rzadki gość w ostatnim miesiącu. Zaparkowaliśmy dość daleko, żeby przejść się mostem i zobaczyć wzburzoną rzekę, która wylała się daleko na bulwary i dopiero zaczęła opadać. Około południa się zachmurzyło i każdy się bał, bo obowiązywał alarm powodziowy, a dwa dni wcześniej zerwany został most w Muszynie. W telewizji ostrzegali przed nawałnicami i możliwym nawrotem powodzi, aż około 19 usłyszałem pierwszy grzmot. Burza nie szła z zachodu ani południa jak zwykle, lecz ze wschodu. Chmura miała złowrogi kolor błota, ciemny brąz wpadający w zieleń. Około 20:30 wszystko runęło. Oberwanie chmury, mnóstwo błyskawic i niemal całonocne czuwanie, oj to było straszne. Wiele zniszczeń poczyniła ta noc. Piątek był zimny i nadal deszczowy, za to sobota i niedziela - przepiękne, z odpowiednio 22 i 27 stopniami i pełną lampką Wstęp do fali upałów będącej wyzwoleniem od majowego i wczesnoczerwcowego dramatu.
- 2011 (23-26 czerwca) - najpóźniejsze Boże Ciało. Pogoda przed nadejściem lipca 2011 była strasznie niezdecydowana, codziennie to słońce, to deszcz i temperatury ni to z wiosny ni to z lata. Boże Ciało było jeszcze ciepłe (maksymalnie 26 stopni przy dużym zachmurzeniu), ale w nocy z czwartku na piątek przeszła burza, która już na dobre zainstalowała w pogodzie lipcowe standardy. Przez resztę długiego weekendu było chłodno.
- 2012 (7-10 czerwca) - również nieokreślona, ale bardziej pochmurna pogoda. Samo Boże Ciało było ładne, z 23 stopniami i dużymi dawkami słońca. Poza dość gorącym, a przy tym burzowym piątkiem, kiedy zaczynaliśmy Euro, temperatury były podobne, ale weekend minął pod chmurami.
- 2013 (30 maja-2 czerwca) - niestety ponuro i chłodno, "nieletnio". W Boże Ciało padało niemal przez cały dzień, podobnie jak w sobotę i niedzielę. Tylko piątek był chlubnym wyjątkiem, bowiem okazał się słoneczny i umiarkowanie ciepły z 21 kreskami na termometrze
- 2014 (19-22 czerwca) - piękne Boże Ciało z temperaturą wynoszącą prawie 25 stopni i dużymi ilościami słońca (tylko wieczorem się zachmurzyło), ale niestety pozostałe dni już kiepskie - może nie zimne, bo zawsze około 20 stopni, ale zachmurzone w stylu lipca 2019 (trochę światła rano i wieczorem, a w środku dnia kożuch chmur)
- 2015 (4-7 czerwca) - wspaniałe Boże Ciało. Pierwszego dnia 25 stopni w pięknej, słonecznej scenerii, trzeciego (w sobotę) lampowe 29, a w niedzielę lekki upał i trochę baranków, nadal pięknie Natomiast piątek 5 czerwca trzymam głęboko w sercu Dużo zdjęć tego dnia znajdziecie w moim niedawno utworzonym wątku w dziale "Krajobrazy" - "Najbardziej słoneczne dni ostatnich lat".
- 2016 (26-29 maja) - Boże Ciało do południa pochmurne i dosyć chłodne. Później jednak niebo się rozpogodziło i temperatura skoczyła do 22 stopni, dając wyjątkowo miłe popołudnie, które aktywnie spędziłem. Pozostałe dni już gorące (szczególnie niedziela, kiedy było 28 stopni) i raczej słoneczne, choć ze zdarzającym się przejściowo zachmurzeniem łagodzącym ciepło. Ogólnie fajny czas
- 2017 (15-18 czerwca) - razem z 2015 najwspanialsze Boże Ciało w historii z nieograniczonym słońcem i 23 stopniami. Piątek i sobota były pewnego rodzaju szokiem dla czerwca 2017 roku, ponieważ przyniosły zachmurzenie (w sobotę całkowite ) i zasłużony deszcz. W niedzielę pogoda powoli się zmieniała i po południu słoneczny i ciepły czerwiec wrócił Temperaturę maksymalną wynoszącą 22 stopnie zanotowano wtedy późno, jakoś pod wieczór.
- 2018 (31 maja-3 czerwca) - drugie upalne Boże Ciało. 31 maja był pierwszym od 2007 roku majowym dniem z przekroczeniem 30 stopni. Wspaniały maj żegnał się w dość kiepskim stylu, gdyż było parno, nieprzyjemnie. Podobnie zresztą następnego dnia, który ze swoim przymglonym niebem przypomina mi końcówkę sierpnia 2019. 2 i 3 czerwca temperatury zelżały, choć nadal było bardzo ciepło. Na szczęście pojawiły się burze z opadami, przy czym wyróżnić muszę ulewę z 2 czerwca, po której na spierzchniętą ziemię prędko położyła się jakby jesienna mgła
- 2019 (20-23 czerwca) - konwekcyjne byle co Codziennie pochmurno z niewieloma rozpogodzeniami i z małym akcentem konwekcyjnym w temperaturach 25-27 stopni. Jedynym wartym uwagi urozmaiceniem tej nudnej pogody była krótka, ale konkretna ulewa z przechodzącej bokiem burzy w czwartek Bożego Ciała. Bardzo ciepłe noce.
Czerwiec 2019 postarał się przynajmniej o to, żeby upały nie męczyły w weekend Bożego Ciała. Ale i tak te dni nawet nie stoją obok poezji z 2015 roku, kiedy moim zdaniem było najlepiej. FKP przypadłby do gustu taki weekend z 1996 roku, za którym pogodowo chyba nikt z nas nie przepada, natomiast za najgorszy uznać należy raczej 1997, a w dalszej kolejności 2002.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
A fala upałów z czerwca 1996 była u mnie na te czasy wyjątkowo imponująca, nie było takiej nawet w czerwcu 1979. Na pewno zgodnie z powszechnie utartą regułą wiele osób wtedy myślała, że w zamian za długą i ciężką zimę dostajemy gorące lato Na siedem upalnych dni w 1996 roku, aż cztery zdarzyły się w jednej czerwcowej dekadzie.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 3 Luty 2020, 21:00
Ogólnie to to lato 1996 i tak było tam najmniejszym dramatem, nawet ten zimny lipiec przyniósł aż tak niską anomalię przez zimne noce głównie, to nie było takie gó*no jak to z lat 2000 czy nawet 2011. Dopiero wrzesień tam się skompromitował totalnie, top of the top najgorszego pogodowego chłamu, maj 2010 w skali kraju to przy nim bajka (głównie dzięki NE i temperaturom, które jak na maj nie powalały, ale przynajmniej nie przypominały listopada)
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20469 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 3 Luty 2020, 21:11
jorguś napisał/a:
Ogólnie to to lato 1996 i tak było tam najmniejszym dramatem, nawet ten zimny lipiec przyniósł aż tak niską anomalię przez zimne noce głównie, to nie było takie gó*no jak to z lat 2000 czy nawet 2011. Dopiero wrzesień tam się skompromitował totalnie, top of the top najgorszego pogodowego chłamu, maj 2010 w skali kraju to przy nim bajka (głównie dzięki NE i temperaturom, które jak na maj nie powalały, ale przynajmniej nie przypominały listopada)
Natomiast ten wrzesień 1996, w Toruniu był suchy Z resztą ogólnie cały tamten rok mimo, że przyniósł bardzo mało słońca, to również był wyjątkowo suchy...
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 3 Luty 2020, 21:11
2007 i 2015 moje zdecydowanie ulubione długie weekendy A najgorsze, z tych które realnie pamietam.. no to chyba 2008, 2013 też kiepska ale miała bardzo fajne
piątek i niedzielę
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 3 Luty 2020, 21:21
Zgadzam się, lipiec 1996 mimo że bardzo chłodny, przyniósł u mnie naprawdę sporo dobrej, letniej pogody przy satysfakcjonującej ilości słońca (usłonecznienie w normie). Było trochę zupełnie lampowych dni, trochę dni gorących, nawet upał się pojawiał. Stracony był tylko okres 16-21 lipca.
Swoją drogą to fajnie że wywołałeś temat 1996 vs 2011. U mnie zestawienie niektórych parametrów tych dwóch miesięcy wygląda tak:
- dni z TMax poniżej 20 stopni:
1996 (8) 2011 (13) - jeden z najgorszych wyników w historii
- dni z TMax powyżej 25 stopni:
1996 (12) 2011 (11) - niemal wszystkie w tym samym czasie, a w '96 elegancko podzielone na cały miesiąc
- usłonecznienie
1996 (199,8) 2011 (127,2) to drugi najgorszy wynik po 1980, nawet 1979 miał więcej słońca
- ilość dni z opadami
1996 (21) 2011 (25) - rekord
Nie ma drugiego miesiąca, którego rzeczywista klasyfikacja tak bardzo kłóci się z moimi odczuciami. Dla mnie to był bardzo zimny lipiec, taki z przełomu lat 70/80 przeniesiony do naszych czasów. Podobnie 2000 1996 jak na swoją anomalię był wręcz dobry.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27316 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Luty 2020, 21:55
PiotrNS, To u mnie jest na odwrót, lipiec 2011 ma lepsze parametry od lipca 1996 np. pierwszy przyniósł śr. t. maks. na poziomie 22,4 st., drugi zaledwie 20,3 st.
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 3 Luty 2020, 22:03
FKP napisał/a:
PiotrNS, To u mnie jest na odwrót, lipiec 2011 ma lepsze parametry od lipca 1996 np. pierwszy przyniósł śr. t. maks. na poziomie 22,4 st., drugi zaledwie 20,3 st.
U mnie pod tym względem te dwa lipce są prawie identyczne, 22,8 w 2011 i 22,9 w 1996. Swoją drogą to pod tym względem lipiec 2011 był też gorszy od lipca 1993 (23,3) i taki sam jak lipiec 1977
Tak więc miałem tutaj namiastkę takiego złego lipca, natomiast zimny sierpień jest już u mnie gatunkiem wymarłym Ostatni sierpień z tak niską średnią TMax jak lipiec 2011, był w 1987 i na dobrą sprawę to później lodowatych sierpni już nie było.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum