Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Burza 4.08.2014
Autor Wiadomość
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38267
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 11 Lipiec 2020, 23:21   Burza 4.08.2014

Bartek mnie zachęcił, bym jednak się przełamał i wstawił nagrania z tamtego dnia, prosze się nie śmiać :lol:


https://photos.app.goo.gl/2KTMuP2X2GuLV6dDA

Jak się podoba mam więcej, jeszcze bardziej żałosnych :lol:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13252
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 25 Lipiec 2020, 16:38   

Cóż to był za dzień! Dziękuję że mi go przypomniałeś :)

Jak pewnie wiesz, coraz bardziej doceniam lato 2014 i przekonuję się do niego. Pod względem burz przyniosło wręcz powiew egzotyki, innej strefy klimatycznej, jednak to buza z 4 sierpnia znajduje się wśród tych, które zapamiętałem najbardziej.
Poranek był gorący i wypełniony kłębiącymi się kalafiorami. Po dwóch upalnych dniach wiadomo było, że nadchodzi ochłoda, lecz niewiadomą była jeszcze jej forma.
Godziny między 10 a 13 jakoś mi umknęły, ale wkrótce po 14:00 zaczęło grzmieć. Detektor pokazywał mi burzę dokładnie na zachodzie, jednak szła lekkim bokiem, tak że obawiałem się, że tego dnia błyskawice będą nie dla mnie. Przejechałem się kawałek na rowerze, by znaleźć sobie jakieś lepsze miejsce do obserwacji i spróbować ocenić, jak bardzo aktywna jest ta komórka. Przemieszczała się jednak dosyć blisko, więc widziałem kilka wyładowań. Przed 16:00 przesunęła się już jednak dalej i tylko straszyła, deszczu na razie nie było. To zdjęcie zrobiłem o 15:30.



Zwrot akcji nastąpił dwie godziny później. Byłem wtedy sam w domu i wyszedłem do ogrodu, korzystając z już nieco chłodniejszej pogody. Na południu i zachodzie niebo trochę się przejaśniło i powstał nawet całkiem spory prześwit, w którym gościł Księżyc. Wyglądało na to, że burza już przeszła i do czasu nadejścia jutrzejszych opadów pogoda się ustabilizuje. Około 17:30 usłyszałem jednak grzmot. Zauważyłem na radarze, że coś dzieje się dokładnie na południu, oczywiście w górach. Jeszcze przez jakieś 10 minut nie przejmowałem się tym za bardzo, lecz nagle grzmoty uderzyły ze zdwojoną częstotliwością. Na blitzortung było biało, tak wiele nowych wyładowań zostało tam zaobserwowanych. Niebo nieco pociemniało, lecz nadal było na tyle jasne, że niewiele było na nim widać. Po kolejnej chwili do tej konwekcji dołączyła jednak kolejna, na zachodzie. Wtedy skończyły się przelewki.



Ten prześwit między dwiema burzami zaczął się domykać, a niebo robiło się coraz ciemniejsze. Co chwilę uderzały doziemne wyładowania. Początkowo jeszcze dość daleko, ale po kilku minutach, gdy coraz więcej zaczęło dziać się na zachodzie, poczułem niepokój. Wyładowań innych niż doziemne nie było, a te zaczęły bić już po obu stronach. Stojąc w kierunku południowego-wschodu, widziałem je po lewej i po prawej stronie. Zdałem sobie sprawę z tego, że gdy burze się połączą, może być naprawdę niewesoło. Księżyc w prześwicie powoli okrywał się chmurami, a ja pozbierałem z pola donice, obszedłem dookoła dom by sprawdzić, gdzie są otwarte okna i jeszcze przez chwilę przyglądałem się burzy. Wtedy poczułem lęk. To chyba naturalne, gdy jest się samemu, a zbliża się zagrożenie. Błyskawice zbliżały się nieuchronnie, widziałem i słyszałem, że nasuwa się prosto nade mnie. Miałem błyskawice po obydwu stronach, a czasami jakiś siarczysty piorun strzelał bezpośrednio naprzeciw mnie. Kiedy w końcu uderzyło w odległości około 2-3 kilometrów, cofnąłem się do domu by wyłączyć prąd. Nasunął się mały, ciemny szelf:



Przez kilka minut panował półmrok i głucha cisza przerywana tylko rykiem grzmotów. Około 18:20 znalazłem się w centrum i kilka wyładowań poszło naprawdę blisko mnie, ale ich nie widziałem, bo zawsze stałem przy niewłaściwym oknie, a biły wszędzie ;) I nagle wszystko runęło. Poszła taka ściana wody, że po kilku minutach ulewy na trawniku w moim ogrodzie stała woda. Pioruny już się oddalały, ale załamanie pogody, które w kolejnych dniach przyniosło powódź w regionie, stało się faktem. W pięć dni spadło 80 mm wody, co po lipcu z sumą opadów 167 mm, wypełniły glebę i rzeki poza granice rozsądku. Szczególnie nieprzyjemnie było w Starym Sączu, ale jednym pozytywnym rezultatem tej sprawy było to, że dzięki powodzi zadbano o to miejsce pamięci.

https://tvn24.pl/krakow/woda-wyplukala-ludzkie-szczatki-z-cmentarza-cholerycznego-ra457423-3407649

Woda wyrządziła wtedy wiele spustoszenia w mojej okolicy, ale największa nawałnica, królowa wszystkich nocnych burz jakie pamiętam i największe dzieło lata 2014 wciąż było przede mną...
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6