Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 25 Lipiec 2022, 23:27 Ranking zim
Dawno nie było podobnego oceniania, a przeglądając forum, nie znalazłem takiego wątku. Oceniając, łączę kryteria.
W moim mieście to będzie tak:
1. Zima 2005/2006 - bezkonkurencyjna Królowa, najlepsza zima od sezonu 1986/87, a i tego nie jestem pewien, na pewno trochę lepsza od 1996/97. Zimą 2006 roku pokrywę śnieżną przyniosło aż 77/90 dni, co stanowi wynik o trzy dni słabszy niż zimą 1995/96, ale pokrywa była najczęściej tej wyższej jakości - od 28 grudnia 2005 do końca zimy jej grubość nie wynosiła mniej niż 10 cm, a luty był ekstremalnie śnieżny, plasując się w pierwszej piątce, o czym miesiące zimowe z lat 90 mógłby zapomnieć. Imponująca była też stałość pokrywy śnieżnej - od 17 grudnia ani razu nie została stopiona. Poprzednią zimą z dłuższą nieprzerwaną obecnością białej magii była zima 1969/70 - potem tylko 1984/85 rywalizowała. Imponujące były też mrozy, zwłaszcza styczniowe.
2. Zima 2002/2003 - oficjalnie najmroźniejsza zima XXI wieku, jednak nie robi takiego wrażenia z powodu "przerwy" w styczniu oraz generalnie mniejszej akumulacji śniegu, co nie dotyczy lutego. Grudzień 2002 był piękny, bardzo mroźny i choć początkowo tylko pudrowy, to potem wyrobił się także z prawdziwą pokrywą śnieżną. Styczeń miał ekstremalny początek (-25 stopni w noc sylwestrową; gdyby trafiło dzień wcześniej, byłaby to szósta najniższa grudniowa temperatura w historii) i wspaniałą dekadę 5-14 stycznia. Niestety jego reszta była słaba, ale przynajmniej pozbawiona wyraźnej drastyczności i koniec końców, miesiąc był chłodny. Ale za to luty... nie było lepszego. Gdybym miał przygotować listę najlepszych miesięcy zimowych w historii, ten byłby w ścisłej czołówce. Cudo
3. Zima 2004/2005 - tak, kontrowersyjny wybór. Pierwsza połowa zimy była bardzo słaba, ale wciąż nie nazwę jej trzydziestolakowaniem. Trzydziestolatkowania było niewiele (niemniej niż w zimie na czwartym miejscu), okazjonalnie dawało pudru i w grudniu przeważały dni z termiczną zimą, a w styczniu jakiekolwiek mieszane opady przypominały o tym, jaka pora roku trwa. Ale było źle. Druga połowa zimy była jednak niemal doskonała, a wydarzenia z 26-27.01.2005, to prawdziwa zima stulecia. Luty rewelacyjny.
4. Zima 2012/2013 - cieniem na tej zimie kładzie się niestety okropny ostatni tydzień grudnia, który uniemożliwia mi lubienie tego miesiąca i sprawia, że ogarnia mnie pusty śmiech, kiedy uświadamiam sobie iż był to grudzień "bardzo chłodny" xD Ale oczywiście dostrzegam i cenię to, że znaczna część miesiąca była zimowa. Styczeń od 7-go i cały luty były jednak piękne, w całości śnieżne i pozbawione odwilży niszczących dorobek poprzednich opadów, których było bardzo dużo. Minusem był brak wyraźniejszego chłodu, a dużo temperatur "przez zero". Mimo to - super zima.
5. Zima 2011/2012 - to również może być wybór kontrowersyjny z powodu niezimowego grudnia (choć i tak coś tam miał, był lepszy od chociażby 2020 czy nawet 2019 z uwagi na mniej drastyczności), jednak liczą się nie tylko proporcje, ale też intensywność. A zima trwająca od 14 stycznia (choć i na wcześniejszym etapie styczeń coś tam dawał) do 21 lutego była po prostu POTĘŻNA. Znalazła się w niej zarówno największa fala mrozów i najzimniejszy miesiąc ruchomy od 1987 roku, mróz niemal godny lutego 1956, jak i silne opady śniegu. Kapitalny czas w pogodzie, wręcz przenoszący nas w inną strefę klimatyczną.
6. Zima 2009/2010 - tutaj mamy okropny grudzień (nie pytaj dlaczego, bo znasz odpowiedź), w którym pięknym urozmaiceniem był wyłącznie okres trwający mniej niż 1/3 miesiąca. Potem nadszedł na szczęście piękny, w całości mroźny, bezodwilżowy styczeń, który choć nie był aż tak śnieżny jak w dużej części Polski, to i tak piękny. Luty wspaniale dopisywał do 17 lutego, dając przyrosty nawet do 30 cm (w porównaniu do zimy trzy miejsca wyżej to jednak niewiele ), ale niestety później nadszedł koniec zimy, która koniec końców okazała się... krótka.
7. Zima 2003/2004 - zmorą tej zimy były niestety przejawy drastyczności; w dniach 1-3 grudnia czy 5-7 lutego już tak po całości. Na szczęście takie epizody trwały krótko w porównaniu do tego, co było naprawdę dobre - grudzień miał sporo ładnej zimy, która m.in trafiła idealnie w Święta, a następnie po pięknej, śnieżnej nocy sylwestrowej (ech...) nadszedł chłodny i w całości biało magiczny styczeń. W lutym poza wspomnianą drastycznością także ładnie dawało i zanotowano prawie -20 stopni. Biała magia dopisała najbardziej na sam koniec, ale ogólnie 2/3 lutego oceniam na plus.
8. Zima 2001/2002 - ta zima miała potencjał na bycie najlepszą, ale zmarnowała go koszmarnym, jednym z najgorszych w historii lutym, a także ekstremalnie ciepła III dekada stycznia. I były to rzeczy gorsze niż grudzień 2004 i połowa stycznia 2005, które rozgrzeszyłem z powodu późniejszej cudownej zimy. Tutaj zima wycofała się na dobre - niestety. Do połowy stycznia była wprost doskonała, a grudzień najlepszy kiedykolwiek. Początek stycznia tak samo. Szkoda, że to się tak skończyło.
9. Zima 2010/2011 - tutaj mamy wspaniały, ale skrajnie złośliwy grudzień (mimo wszystko szanuję, nie szanuję tylko geoinżynierii), a reszta zimy była generalnie podobna do swoich odpowiedników z zimy o jedno miejsce wyżej - może było jej więcej, ale zabrakło takiej mocnej zimy jak w I połowie stycznia 2002. Grudzień też był lepszy powyżej. Luty pomimo temperatury trochę niespecjalny; raz że mało śniegu, a dwa że przez pół miesiąca nie było go w ogóle Tak czy owak, niezła zima. Naprawdę nie szanuję tylko tej odwilżowej połowy stycznia, która zmarnowała dziedzictwo.
10. Zima 2016/2017 - najlepsza zima ostatnich kilku lat. Ani jeden jej miesiąc nie był zły, choć starania wychodziły czasami tak sobie. Przede wszystkim brakowało świeżego śniegu, ale przynajmniej na ogół dopisywały temperatury. Grudzień był jednak dosyć słaby, ale prawie nie pozwalał zapominać o tym, że trwa zima. Styczeń super - choć skąpy pod względem białej magii, miał ją cały czas, a i luty zachował ją przez niemal połowę swojego czasu. Plus należy się także za mroźność stycznia.
11. Zima 2020/2021 - zima z niestety potwornym, rozprawiającym się z marzeniami, pozbawionym uroku grudniem, ale za to przyzwoitymi styczniem i lutym, które jak już podejmowały starania, to naprawdę z dobrym skutkiem. Styczniowa odwilż skończyła się szybko, lutowa była przynajmniej jako tako "fizyczna", a poza tym śniegu było dużo i opady kilka razy okazały się naprawdę spektakularne. Zabrakło większego mrozu, ale generalnie Piękny Sen naprawdę taki był
12. Zima 2008/2009 - tutaj również nie zabrakło piękna. Przez znaczną część stycznia i lutego dominowała biel, zdarzały się okresy z dłuższą nieprzerwaną zimą, a oprócz wspomnianych miesięcy piękny, mroźny, śnieżny i słoneczny był również ostatni tydzień grudnia. Niestety było też wiele wad - grudzień do 18-go był absolutnie drastyczny, gorszy nawet od 2019 czy 2020, a do tego okrutne odwilże w styczniu i lutym były nielepsze od tych z 2021 roku - styczniowa niestety nie odeszła na śmietnik tak szybko.
13. Zima 2018/2019 - ta zima przegrała z zimą powyżej tylko dlatego, że miała w sobie pojedynczy miesiąc wyraźnie gorszy od najgorszego w zimie 2008/09, a w pozostałych miesiącach tego dobrego było jednak trochę mniej. Styczeń starał się wspaniale, ale już grudzień radził sobie średnio. Ceniłem to, co było w nim dobre, ale na ogół były to przejawy takiej "zimy minimum" otoczone niestety przez okresy odwilżowe.
14. Zima 2017/2018 - tutaj już wchodzimy w strefę słabych zim. Ta miała wprawdzie trochę ładnych i widocznych starań w grudniu, a i w styczniu coś tam się trafiło, ale niestety bardzo, bardzo mało. Honor zimy ratuje wspaniały luty, w którym śniegu nie brakowało, a ponadto nie gnębiły odwilże.
15. Zima 2007/2008 - ta wyróżnia się cudowną II połową grudnia, która pozostawiła po sobie trochę dziedzictwa wystarczającego jeszcze na początek stycznia. Niestety reszta była już bardzo zła - 2/3 stycznia to halniakowe badziewie, a luty niejednokrotnie wręcz szalał z temperaturami i poza jednym dobrym momentem był naprawdę fatalnym miesiącem. Grudzień oczywiście szanuję za to, czego dokonał w II połowie, ale była jeszcze pierwsza...
16. Zima 2000/2001 - ostatni miesiąc drugiego tysiąclecia miał sumę pokryw śnieżnych równą... 0. Dał tylko jakieś minimum pudru i na pochwałę zasługuje ochłodzenie na Święta, a pierwsza połowa to już zrządzenie losu godne potępienia. W pozostałych miesiącach ewentualna zima była z reguły słaba i na tym polu broni się tylko przełom stycznia i lutego oraz końcówka lutego - niestety naprawdę krótkie. Bywało nieźle, ale niestety całokształt zimy był zbyt mało zimowy, zaś zawierał niemało trzydziestolatkowania.
17. Zima 2014/2015 - tutaj już dużo drastyczności, w tym na pierwszą połowę Świąt... Paskudnie bywało też w styczniu i lutym (czyli ogólnie w każdym miesiącu), natomiast na uznanie zasługuje to, że wystąpiło kilka naprawdę pięknych epizodów, które podniosłyby tę zimę, gdyby nie to, że w ciepłych okresach często przychodziła patologia typu 13 stopni w styczniu. Cudowny był śnieżny epizod w III dekadzie stycznia, aż mi szkoda, że nie mogę potraktować tej zimy lepiej.
18. Zima 2021/2022 - ta miała przyjemny grudzień, którego wadą jest to, że tak nie chciał dać więcej śniegu oprócz pudru i w sumie mniej niż połowa była naprawdę ładna, a i wtedy dobrze było raczej na zewnątrz miasta niż w jego środku. Styczeń był już niestety bardzo zły z niewielką ilością jakiejkolwiek zimy, a luty był najgorszy w historii, nawet 1990 mnie tak nie obrzydza... Przekleństwem tej zimy był brak czegoś, co choć trochę rozjaśnia zimę 2001 czy 2015 - pokrywy śnieżnej grubszej niż 4 cm. Nawet jak padało, to nic sensownego nie chciało z tego urosnąć. Długo broniłem tej zimy, ale widzę że nie ma czego. Sentyment do grudnia pozostaje - ale ten miesiąc powinien być początkiem zimy, a nie jej końcem
19. Zima 2015/2016 - pierwsza z czterech zim absolutnie nienadających się do powtórki przed dajmy na to 2050, fatalnych. Grudzień i luty komplecie bez zimy, a i styczeń miał jej tak niewiele, częściowo bez białej magii, a to co było w nim piękne, jeszcze w tym samym miesiącu upadło...
20. Zima 2013/2014 - niemal równa Trzydziestolatce, zima z potwornym, halniaczkawym, bezśnieżnym grudniem, skrajnie ciepłą znaczną częścią stycznia i strasznym lutym. Na dzień 20 stycznia zima 2013/2014 była dużo straszniejsza, zdecydowanie mniej zimowa od zimy 2019/2020... Potem był piękny tydzień, ale czym jest tydzień wobec 90 dni tej pory roku... Poza nim ta zima jest niczym, tylko rozczarowaniem i drastycznością (odradzam sprawdzanie okresu 23-29.12.2013).
21. Zima 2006/2007 - rekordowo ciepła zima, która podobnie jak zima 2014 podjęła próbę ratowania honoru tylko w III dekadzie stycznia, ale poza tym była jeszcze bardziej drastyczna, wietrzna i nie-zimowa. Nawet noce nie chciały dawać mrozu... Luty niemal bezśnieżny, tylko raz coś tam spadło.
22. Zima 2019/2020 - koszmarna zima, ale różnica między nią, a dwiema poprzednimi nie jest miażdżąca. W każdym razie nigdy więcej.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38276 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 00:05
Na pewno muszę spiotrować tak niskie miejsce dla zimy 2008/2009. Oczywistym szokiem jest tez 2004/2005, mam wrażenie ze to byla wręcz taka prowokacja mająca na celu sprawdzić czujność czytelnika 😂 Zima to zima, to jest cała pora roku, a nie jej połowa. 2011/2012 to samo w sumie. Zimę 2009/2010 akurat w NS rozumiem, że tak nisko. Jesli chodzi o resztę, to mniej lub bardziej sie zgadzam, jeszcze może 10/11 bym wyżej dał, chyba za bardzo tą Wigilią się sugerujesz.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 09:35
Zima 2004/2005 w drugiej połowie, to nie zima lecz superzima Tutaj łączy się kilka kryteriów i oprócz trwałości liczy się intensywność. Gdyby nie to, musiałbym stawiać wyraźnie wyżej np. zimę 2017. Zima 2005 tym różni się od zimy 2002, której nie oceniłem już tak łaskawie, że jej gorsza część nie była aż tak paskudna. A lepsza część była chyba jeszcze lepsza i myślę, że byłoby dużą krzywdą dla tej zimy stulecia ocenienie jej niżej od zim, które może dłużej zachowywały zimowość, ale miały problem z tym, żeby dać coś więcej niż breję albo co chwilę gnębiły odwilżami.
Podobnie zima 2011/2012. Jeszcze bym rozumiał, gdyby to był rzeczywiście tylko luty, ale tutaj jeszcze zdecydowana część stycznia była piękna i co ważne, niczego nie zabrakło.
Zima 2010/2011 jest nisko nawet nie tyle z powodu Wigilii, co słabego stycznia (połowa stracona) i wręcz żenującego lutego jak na ujemną anomalię. I w odróżnieniu od wyżej przywołanych zim, wtedy nie było odreagowywania za odwilże czy ogólną szarzyznę atakami mocnej, spektakularnej zimy. Do końca pory roku nie udało się uzbierać nawet 10 cm. W niedalekiej Krynicy-Zdroju rok 2011 był trzecim najmniej śnieżnym w historii, gorszym nawet od 2020.
A zima 2008/2009 Parafrazując fragment Twojego powyższego posta, grudzień to całość, a nie tylko ostatni tydzień. A do tego momentu był to grudzień drastyczny, gorszy nawet od 2013, 2015, 2019 i 2020. Możliwe, że nawet na taki listopad kręciłbyś głową
Później było ładnie, owszem. Ale niestety, to już był sezon który marnował swoje szanse zafajdanymi, obrzydliwymi odwilżami, które były niestety niewspółmiernie silne do siły zimy np. w dużej części stycznia. I w odróżnieniu od znienawidzonej przeze mnie odwilży ze stycznia 2021, w przypadku której nieraz mnie piotrujesz i zaczynas zsprawdzać czujność czytelnika pastwiąc się nad końcówką lutego, wynagrodzenie nie przyszło tak szybko
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38276 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 09:52
No ok, ale ja jednak wolę mniejszą trwałość, ale konkrety po drodze i przez okres trwania większości zimy. W 2008/2009 30-latkowanie w NS było do około 23.12, w 2004/2005 prawie 2 razy dłuższe, w 2011/2012 też chyba do około 12.01. Chociaż rozumiem Twoje zdanie oczywiście
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20478 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 12:08
Narazie dam zimy, których nie wypada zestawiać razem z resztą, później resztę ocenię
1. Zima 2005/06 - zdecydowana Królowa XXI w. . Grudzień chociaż miał niemało bylejakości to miał trzy piękne epizody zimy, zwłaszcza ten ostatni . Styczeń zaczął się niestety dość bylejako i zmarnował trochę dziedzictwa, dalej było sporo smogu, dopiero kilka dni przed słynnymi mrozami ładnie sypnęło. Luty też był naprawdę spoko, aczkolwiek bardzo daleko od fenomenu stycznia i grudnia 2010, ale po 1996 chyba i tak lepszego w Toruniu nie było. Stabilna zimowa z niewielkimi uchybieniami, miał trzy piękne śnieżyce ( 7, 17 i 21.02), zwłaszcza ta ostatnia dała czadu, dodatkowo dzięki mroźnej końcówce miesiąca, zimcia skończyła się tak jak powinna .
2. Zima 2009/10 - trochę się wahałem czy dać tą czy kolejną, ale jednak stwierdziłem, że nie mogę lekceważyć 7-tygodniowego Edenu od 30.12.2009 do 16.02.2010, gdzie była trwała zima, od 1.01 śnieżna . Dodatkowo najcieplejsze dni w tym okresie dały śniegu . Muszę też docenić dekadę 13 - 22.12.2009, która była naprawdę konkretna jak na grudzień i 20.12 zanotowano jedyny grudniowy spadek < -20 st. po 2002 r. . Niestety ciemniejszą stroną tamtej zimy były jej pierwsza i ostatnia dekada i oczywiście ta zafajdana odwilż w okolicach Świąt BN, która gnębiła ok. tydzień .
3. Zima 2010/11 - fenomenalny i rekordowo śnieżny grudzień . Chociaż w przeciwieństwie do stycznia miał pojedyncze dni słabości, ale jednak lekkiej co i tak jak na grudzień jest fenomenem . Natomiast do stycznia mam już niewiele szacunku . Jaki ten Nowy Rok był symboliczny... O 4 w nocy (czy jak kto woli nad ranem) temp. przeszła na plus, a doba 1.01.2011 była cieplejsza niż jakikolwiek dzień grudnia 2010. Później do Trzech Króli wrócił mrozio, ale jednak dalej przyszło już poważniejsze gówno, które męczyło 2 tygodnie i nabrało większej siły w środku miesiąca gdzie duże ilości deszczu roztopiły resztki zacnego dziedzictwa . Potem od 20.01 przez kolejne 2 tygodnie przyszła nadzieja w postaci lekkiej zimy, ale kolejna żałoba przyszła w od 3 do 12.02 . Jednak dalsza część zimy miażdżąco lepsza od poprzedniej . No krótko mówiąc gdyby skleić zimę z 1 - 31.12.2010 + 1.01 - 12.02.2010 + 13 - 28.02.2011, to nawet zima 1969/70 byłaby przy niej gównem 😍.
4. Zima 2012/13 - grudzień sam w sobie byłby o wiele lepszy jakby się pozbyć tej zafajdanej odwilży w dniach 15 - 17.12. Potem przyszło kilka dni suchej zimy i sypać zaczęło dopiero wieczorem 23.12, tylko po to by pasterze boleli jeszcze bardziej . Od Wigilii zaczął się najbardziej gówniany czas tamtej zimy, który potrwał do 5.01. Od Trzech Króli wróciła piękna zima, która trwałaby ponad 3 tygodnie, gdyby nie gówno 10.01 , tak to trzeba skrócić ten okres od 11 do 27.01, który przypadł wtedy idealnie na moje ferie . Niestety potem przyszła kolejna odwilż, najgorsze przypadło na dni 28.01 - 1.02. Od 2.02 zaczęła się przeplatanka słabej zimy i słabych odwilży coś jak grudzień 2005, ale na szczęście tu to pierwsze bardziej przeważało . Jednak najlepsze przypadło na noc 18/19.02 i przedpołudnie 19.02 . Niestety w ostatniej petandzie miesiąca znowu przyszła zafajdana odwilż .
5. Zima 2002/03 - niby najmrozniejsza zima XXI w., więc może i wypadałoby ją dać wyżej, ale nie uważam, żeby zasłużyła. Była to po prostu ekstremalnie smogowa zima, po prostu wystarczy na nią spojrzeć i nie trzeba jej pamiętać, żeby o tym wiedzieć. Cały grudzień, 1 połowa stycznia i luty to ostry smog. Grudzień wyglądał ja wyglądał dzięki pięknemu sypaniu 30.11 i w nocy 30.11/1.12, z resztą już pierwsze 2 dni zmarnowały większość dorobku i reszta dalej dała radę się utrzymać, sypać zaczęło dopiero po połowie miesiąca więc tu sporo skojarzeń ze styczniem 2006. Potem przyszły odwilże pierwsza 27 - 30.12, a kolejna na 2.01, więc tu był ogromny fart, że nie dotknęła ona świątecznych dni. Potem niestety najgorsze przyszło w dniach 13 - 29.01 . W dniach 30.01 - 4.02 ładnie się zabieliło, ale później wróciła standardowa, smogowa zima 2002/03 i dalsza część lutego i tym samym zimy była już ekstremalnie sucha. Niestety od 18 do 28.02 przyszły już plusy, na szczęście bardzo słabe i bardzo fizyczne , ale jednak śnieg nie wytrzymał do końcówki miesiąca .
_________________ Pierwsza połowa wiosny 2026 to horror, ale 2026 rok to najlepszy moment po 2013 roku na właśnie taką
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38276 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 12:58
Z punktu widzenia Torunia się z grubsza zgadzam, w tamtym mieście to może nawet 2010/2011 dałbym wyżej niż 2009/2010 - w końcu grudzień udał się tam perfekcyjnie, a i druga połowa lutego była szczególnie konkretna... A po drodze od początku stycznia do połowy lutego mimo wszystko przeważała jako taka zima.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20478 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 13:12
6. Zima 2003/04 - grudzień niestety bylejaki, zwłaszcza 1 petanda okropna, dalej było sporo suabej i regularnej zimy, ale zabrakło całodobowych mrozów poza 23 - 24.12. Styczeń poza tygodniem 12 - 18.01 i drugą połową doby 31.01, to piękna i stabilna, biała zima . Zdecydowanie jeden z najlepszych styczniów wieku. Potem do 8.02 przyszło, zdecydowanie najgorsze i najbardziej obrzydliwe łajno tamtej zimy , dalsza część lutego była nawet ok, ale już o stabilnie białej zimie można było pomarzyć, podobnie jak w grudniu .
7. Zima 2020/21 - grudzień bez zalet praktycznie, da się szanować jedynie pojedyncze dni z zimą termiczna, ale to powinna ona być czymś typowym w tym miesiącu . Szanuję za to też przełom roków, mimo braku białej magii. W Toruniu biała radość zaczęła się od 4.01 i potrwała do 19.01, niestety pierwsza połowa tego okresu choć nie żałowała sypania to jednak bardzo niepokoiła bylejakością termiczną . Potem niestety przyszła ta zafajdana odwilż w dniach 20 - 23.01, potem już było lepiej nawet trochę śniegu sypnęło 24.01, ale przez bylejakość termiczną zaraz stopniał, dopiero od 28.01 zima wróciła z mniejszymi uchybieniami do 18.02. Dalszą część już niestety dobrze znamy , chociaż o tak lepsze to niż wichury i ciekłe łajno, które szybciej by zniszczyło całe dziedzictwo.
8. Zima 2017/18 - grudzień poza drobnymi elementami wiadomo, obrzydliwy . Styczeń taki pół na pół przez te obrzydliwe obwarzanki, ale bardzo cenię sobie to piękne sypanie w środku miesiąca. Najbardziej z tej zimy doceniam jednak luty. Owszem, strasznie wybrakowany w śnieg, ale nie w zimę termiczną, jak na realia ostatnich 9 sezonów to był naprawdę super miesiąc zimowy.
9. Zima 2004/05 - poza krótkim czasem Euforii na przełomie 2 i 3 dekady grudnia niestety przez ponad połowę swojego bytu była naprawdę okropna. 1 połowa grudnia, a później ruchomy miesiąc 23.12.2004 - 22.01.2005 to wypisz wymaluj 30-latka . Końcówka stycznia i luty, a konkretniej jego druga połowa bardzo ratują reputację tej zimy, jeszcze jakby uwzględnienić listopad i marzec to był naprawdę spoko sezon, ale zima sama w sobie już nie .
10. Zima 2016/17 - tamten sezon jak żaden inny pokazuje, jak beznadziejną sprawą jest "antyzłośliwość" w sezonie zimowym . Grudzień pod względem krajobrazowym to niewiele lepszy od 2015 . Początek roku też stypowy, dopiero 5.01 przyszła na trochę fajniejsza zimowa, ale tamten styczeń to i tak straszne gówno przy południowym. Sporo plusowej bylejakości i mało bieli. 1 połowa lutego podobny styl, tylko nieco bardziej mroźny, ale też suchy, ale druga była jej mocnym negatywem , aczkolwiek doceniam sypanie z 24/25.02.
11. Zima 2008/09 - Grudzień do Gwiazdki to strasznie bylejakie gówno, jedyny plus to brak ekstrealności. Dalej niestety poszedł bardziej w "antyzłośliwość" , ale resztki jego honoru uratowało słabe sypanie z nocy 28/29.12. Styczeń do 18.01 przyniosł dużo termicznej zimy, od czasu do czasu lekkie sypanie, ale w przewadze suche mrozy. Niestety dalsza część już gówno, chociaż też nie ekstremalne, trochę nadziei dało dopiero prószenie z 31.01, ale szybko przyszło gówno następne i dalej tamten luty dał sporo krążenia wokół 0 i małych ilości śniegu i strasznie bylejaka końcówkę.
_________________ Pierwsza połowa wiosny 2026 to horror, ale 2026 rok to najlepszy moment po 2013 roku na właśnie taką
Ja z racji wieku sięgam dalej i pierwsze miejsce w rankingu daję zimie 1978/79. Taką zimą pamiętam doskonale i wiem że żadna późniejsza pod względem "srogości" nawet do pięt jej nie dorasta".
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zima_stulecia#1962/1963
Wcześniejsze były jeszcze sroższe, na przykład zima 1944/45 kiedy to po zamarzniętej Wiśle na lewy brzeg przejechały ciężarówki, a nawet czołgi. (wyzwolenie Warszawy 17 stycznia 1945 roku)
Zimę 1962/63 wspominam dlatego, że została zawieszona nauka w szkołach. A styczniowe mrozy w roku 1987 nawet niespecjalnie dały mi się we znaki. Potem to "mały Pikuś".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum