Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38258 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Grudzień 2024, 14:17 Miesiące na prawdziwy plus
Temat przyszedł mi do głowy już jakiś czas temu podczas rozmowy z zaprzyjaźnionym miłośnikiem meteorologii - a konkretniej gdy analizowaliśmy, że 2024 rok prawdopodobnie nie będzie miał żadnego miesiąca, którego można ocenić na plus.
A wiec lećmy w tył. Oceny oczywiście z perspektywy mojego regionu, choć czasem będę posiłkował się przy wątpliwościach jakimiś innymi czynnikami, jak skala kraju, góry itp.
2024:
Potencjalni kandydaci:
1. Styczeń - Tutaj można się poważnie zastanawiać czy zasłużył, jednak po paru przemyśleniach - niestety niekoniecznie. Moim zdaniem zabrakło niewiele. Wystarczyło, aby cokolwiek się lepiej udało. Albo 3.01 ten ciepły sektor sięgnął trochę mniej i bym się załapał na opady śniegu, zamiast deszczu przy skrajnej patoli. Albo żeby w okresie mrozów 7-10.01 było coś więcej niż symboliczny puder. Albo żeby podczas (wciąż uważam za cudownej) drugiej dekady, było mniej przejść przez zero. Albo w końcu, żeby patola w okresie 23-25.01 nie uderzyła aż tak wściekle i - być może - wtedy biel w pośredniej formie wytrzymałaby do końca miesiąca.
2. Listopad - Z uwagi na brak patolstwa, dużo mglistej aury, generalnie dominację suchej pogody i wreszcie w moim regionie jednak sensowny incydent zimowy (szkoda, że tylko incydent) jestem w stanie go przynajmniej rozważyć. Jednak niestety są czynniki wykluczające, jak skrajna patola w ostatnim tygodniu i niestety ten 1.11 - wiem, że to pierdoła, ale przy rozważaniu szczegółów, także to się liczy...
Ostateczny werdykt: żaden miesiąc
2023:
Potencjalni kandydaci:
1. Marzec - O nim dość poważnie myślałem, ale też sympatia do niego mi mocno zleciała. Pierwsza dekada jakkolwiek ciekawa, to zabrakło w niej konkretów, a najbardziej boli chyba to, że ciągła biel żadnego dnia nie umiała wytrzymać. W drugiej połowie patola była jednak momentami za duża, a i opady niestety, jakkolwiek częste, to nie nadrabiały jej z nawiązką. Zresztą w ogóle przestałem być fanem czegoś takiego tak wcześnie i na chwilę obecną to nie wiem czy nie wolałbym aury w stylu 2 połowy marca 2022 (tylko po śnieżnej pierwszej połowie i przy stabilnej sytuacji hydrologicznej)
2. Kwiecień - To chyba jeden z lepszych miesięcy tamtego roku i nie wiem, czy nie byłbym gotowy się skusić go uznać. Po pierwsze - u mnie udało się uniknąć epizodu zimowego (choć między Bogiem a prawdą, to w pierwszej dekadzie kwietnia nie jest to jakiś dramat), po drugie jednak aura panująca od 7 do 25 kwietnia była wprost ideałem wiosny, można by rzecz, że bez wad. Ciepło, w miarę słonecznie, opady może klaunowo wyrabiane, ale regularne. Nie zabrakło też co ważne ciepłych nocy, a przymrozki przez długi czas nie istniały. Kwiecień ten dał dupy w dniach 26-27.04, ale potem sytuacja też się poprawiła - nieco zapomniany dzień 29.04, przyniósł prawie +19 stopni, co jednak jest warte docenienia o tej porze. Tylko te noce...
3. Lipiec - Kmroz sprzed 1.5 roku by mnie za to zabił, ale jednak miesiąc mający niewątpliwe zalety. Pierwsze 12 dni to amplitudy, susza i nuda, ale po 2024 roku doceniłem taką aurę - po pierwsze noce przynajmniej bastowały, po drugie jednak fakt, że w 1 dekadzie lipca umiało przygrzać. Od 13.07 był to już obiektywnie przyzwoity lipiec, choć mega zdradliwy. Opady poprawiły jakość i regularnie się pojawiały. Jedynie przez fakt dużej suszy w maju i czerwcu (to drugie to dość lokalnie w Michałowicach), były nadal niewystarczające. Ale to już nie wina lipca. Jednak z drugiej strony... Okres do 12.07 to prawie pół miesiąca, a i potem zdarzały się skandaliczne epizody jak 16.07, czy w mniejszym stopniu też 24.07. Jest to wybór wymagający przemyślenia, ale chyba jednak fakt przeżycia 2024 roku, tutaj przeważa. Szkoda, jedynie że burze 13.07 przespałem u dentysty, a te 17.07 i 29/30.07 byłem daleko na północy. Może by było mi łatwiej podjąć decyzję. 28.07 w Piasecznie na pewno było kozacko.
4. Październik - Szczerze, to wymieniam go tylko dlatego, że kiedyś go bardzo lubiłem. Niestety, ale mega zniechęciłem się do tego miesiąca. Nadal uważam go za neutralnego z plusem, ale nic więcej. Fatalny rozkład opadów i brak trendu spadkowego, a także przesadne patolstwo, nierzadko w wersji utajenie złośliwej - jednak mnie to wszystko trochę przytłacza. Byłbym hipokrytą dając mu plusa, bo jest to ostatnie czego oczekuje po takim miesiącu. Okres 20-28.10 z pocałowaniem dłoni bym przygarnął w 1 dekadzie października, ale dalej? Niestety, ale mam inne oczekiwania.
5. Listopad - Podobnie jak z październikiem, zniechęciłem się za połączenie dużych opadów z patolą termiczną. 3.11, 5.11, 14-15.11 i niestety, ale jeszcze 23-24.11. A gdy od 25.11 weszła zima termiczna, to dla odmiany padać nie chciało. Miesiąc ten pod względem zimowym ratuje bardziej 18.11, kiedy oblepiło drzewa i trawniki, a w lesie zrobiła się prawdziwa bajka. Ale niestety jakoś nie umie przekonać mnie ten miesiąc. Doceniam pewne aspekty, ale nic więcej.
6. Grudzień - Z uwagi na pierwszą dekadę, uznałem, że wypada go przynajmniej wymienić. Ale potem... okrutne patolstwo. Nawet ten 22.12. Z jednej strony kocham za widoki, a z drugiej ta forma... burza śnieżna z intensywnym opadem, na które początku były prawie +4 stopni. Sorry, ale to pasuje do marca, nie grudnia.
Ostateczny werdykt: kwiecień, lipiec
2022:
Potencjalni kandydaci:
1. Maj - I to wcale nie jest żart. Rozważyłbym plusa, gdyby zaorać te dwa patospływy chłodu z przymrozkami (10.05 i 18.05) a także przed 19.05 pojawił się choć raz lub dwa realny opad, nawet choćby złośliwy. Chłód w trzeciej dekadzie mnie nie boli, duże opady połączone z nim też - lepsze to niż patoprzymrozki. Jedynie te ostatnie 4 dni to lekkie przegięcie, ale still wolę to niż patolę co była 7-14.05 dwa lata później Ale no oczywiście na koniec dnia miesiąc koszmarnie suchy przez 2/3 czasu i jednak przesadnie złoślwiy. I totalnie bezburzowy. Ale mimo wszystko poczułem sympatię.
2. Lipiec - Tutaj za takie umiarkowanie i wyważenie, a także obecność realnych opadów. Ale niestety, jego złośliwość i skrajność była przesadna. Ten wściekły atak bordu 19-23.07 jakby zamienić na tropiczek, to serio bym bardzo na dziś docenił ten miesiąc
3. Wrzesień - W południowej Polsce bym się nie wahał jednej chwili, tutaj jednak mimo takiego wyważenia (a ten patochlód między 18 a 25.09 to u mnie wręcz słabszy), to jednak zabrakło czegoś konkretnego. Zimno było od początku, a incydenty takiej "normalności wrześniowej" to pojedyncze dni.
4. Listopad - Z uwagi na akcenty zimowe w 2 połowie bym rozważył, ale były po pierwsze bardzo słabo. Po drugie ta pierwsza połowa (bardziej dekada) jednak kilka razy trochę wykończyły...
5. Grudzień - Szczerze mówiąc, to okres 22-31.12 mnie naprawdę odstręcza i nawet nie chce o nim myśleć. Ale wcześniej. Ta zima w 2 dekadzie, jak na możliwości grudnia, to była serio potęga. Dwa ładne, przedświąteczne weekendy. Solidna pokrywa, która momentami zdawała się być lepsza niż w Pięknym Śnie. A także 1 dekada która totalnie goła nie była i kilka razy coś próbowała pobielić. Do 5 razu sztuka - i to właśnie ten miesiąc jako jedyny w 2022 roku, realnie zasłużył na plusika.
Ostateczny werdykt: grudzień
2021:
Potencjalni kandydaci:
1. Styczeń - Miesiąc, który zimy jako takiej miał mniej niż połowę, ale blisko do niej był praktycznie cały czas. Jedynie dni 3-5.01 to było takie totalne od niej oddalenie. Jak 6-7.01 pierwszy raz coś pobieliło, to jakieś ślady na autach/dachach, a nawet częściowo w ogrodzie, trzymały do... końcówki lutego. Odwilż na 22-24.01 też miejscami śnieg utrzymała. A co siędziało pomiędzy. Okres 12-21.01 choć krótki, był naprawdę piękny i solidny - i z uwagi na całodobowe mrozy od 15.01 budzi nawet większą sympatię niż Stykuś. A to nie koniec, bo jeszcze końćówka. O ile 25-27.01 to nieciągłe pudry, 28-29.01 maleńka pokrywa, to 30-31.01 to prawdziwe arcydzieło. Jeden z cudniejszych weekendów pogodowo kiedykolwiek. Mimo pewnych wątpliwości, uważam ,że plus się należy. Główną przewagą nad 2024 nie jest jednak ani ilość (bo ta była mniejsza), ani nawet jakość zimy, tylko jednak fakt, że poza zimowymi okresami nie było patolsko i jakieś złudzenie panującej pory roku, to praktycznie cały ten miesiąc...
2. Luty - Końcówki nienawidzę, a odkąd patrzę na trend, boli podwójnie. Ale jednak... do 19.02 był to naprawdę luty konkretny. Szkoda bardzo tego 3.02, ale nawet mimo niego, wyraźnie było czuć w kolejnych dniach, że to ostra zima. A te lodowe pokrywy w parkach też miały swój urok. Okres 8-18.02 to jak na możliwości lutego naprawdę konkret, który mieli wszystko co próbowało pojawić się po 2013. A nawet powiem więcej. Od 2013 też było lepiej. A patola w 3 dekadzie... Szczerze, co by o niej nie mówić, to jednak te mroźne noce, topniejący śnieg, zamarznięte strumyki i stawy - robiły klimacik. Żeby to trafiło już w marcu i jednak te tmax były odrobinę mniej patolskie... to bym to nawet polubił.
3. Marzec - Rozważam, ale nic więcej. Te konwekcje i zabielenia były cudowne, ale niestety nie przełożyły się ani na statystyki, ani na trwałość. Do tego patolstwo pod koniec i na początku trochę dobiły. Ten miesiąc na pewno by lepiej wyglądał, jakbyśmy przeszli do niego od razu z pozycji 18-19.02. Ale tak nie było. Przyzwoity marzec, ale bywały lepsze...
4. Kwiecień - Trochę w ramach prowokacji, bo naprawdę w opozycji do 2024 podoba mi się to, że duży ziąb nie trwał tak długo pod rząd. Kwiecień prawie 5 stopni zimniejszy, a nie umiał przynieść takiego lodowego szlamu jak 16-26.04.2024 Ale oczywiście miał też dużo wad, więc taki neutral to maks. Ale jak na tak zimny kwiecień, to naprawdę cenie jego ciepłe incydenty.
5. Lipiec - Stara miłość nie rdzewieje... Ale jak to Piotr powiedział. Wystarczyłoby, aby te burze minęły i byłby to miesiąc piekła, a nie "Król". Burze za często w nocy, ewentualnie rano. Za dnia żaru nie brakowało. Z dawnego szacunku wymieniłem... ale już nie oczekuje takich lipców. Tropik i żar - OK, ale jako najwyżej ozdoba do burzowego i lochowego całoszktałtu. Tutaj było na odwrót - to burze sprawiały wrażenie dodatku.
6. Sierpień - Tu z kolei na powrót bardzo doceniłem. Poza faktem złośliwości, to właściwie sierpień jakiego oczekuje. Ogólnie rześki, dobry trend, ze stopniowym uspokajaniem - pierwsza połowa miała jeszcze kilka fajnych burz, ostatnia była 20.08, a w trzeciej dekadzie spokoj. Jedynie te opady 24.08 i 30.08 niepotrzebne. Ale u mnie było i tak z tym lepiej niż w większości kraju. Nieśmiały, ale jednak plus
7. Wrzesień - Jak na możliwości tego miesiąca, który lubi popadać w skrajności, to bardzo doceniam urozmaicenie. Trendu realnego było brak - przynajmniej jak patrzeć po anomalii. Doceniam w nim "nietuzinkowy początek", ocieplenie z konwekcjami i większymi opadami w połowie miesiąca (12-17.09) i wreszcie po prostu zróżnicowaną trzecią dekadę. Suchy nie był, co w przypadku września też jest dla mnie cholernie ważne. Choć no opady wyrobione naprawdę skrajnie klaunowo Dlatego ten plusik wielki nie jest
8. Grudzień - Kurczę, no jego niemoc (zwłaszcza w mieście) do 23.12 była dramatyczna. Ale szczerze, to jednak zimę było czuć. Naprawdę przejście się po parku nie boli. A na wsi to w ogóle było fajnie większość miesiąca. Żeby nie te trzy patolskie incydenty, na czele chyba z najbardziej bolesnym Sylwesterem, to bym wręcz go lubił. Ale i tak uważam, że na małego plusa - zasłużył. Okres Świąt rozwiał ostatnie wątpliwości, szadź koło 12-14.12 - też boska.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 23 Grudzień 2024, 14:40
Maj 2022 to pustynnik z kiepskim trendem, a ogólnie meteorologiczna wiosna 2022 to jedno wielkie opadowe nieporozumienie: większy ich zrzut pojawił się m. in. wtedy, gdy to było akurat najmniej potrzebne- esencja przezłośliwej wiosny... Znaczy potrzebne było o tyle, żeby w końcu ukrócić to długotrwałe nienaturalne dla marca świecenie, ale po nic więcej, poziomu temp. akurat nie trzeba było wcale zbijać...
Cytat:
Po pierwsze - u mnie udało się uniknąć epizodu zimowego (choć między Bogiem a prawdą, to w pierwszej dekadzie kwietnia nie jest to jakiś dramat)
Przedział 0-5 C i opady różnego rodzaju są bardziej naturalne tak czy owak w trakcie kalendarzowej lub meteorologicznej zimy , od ok. połowy marca do ok. połowy listopada jak ma padać to przynajmniej przy minimum ok. +5 C
kmroz napisał/a:
Z jednej strony kocham za widoki, a z drugiej ta forma... burza śnieżna z intensywnym opadem, na które początku były prawie +4 stopni. Sorry, ale to pasuje do marca, nie grudnia.
Uroki burz polegają na tym, że mogą występować w każdej porze roku, nie tylko wiosną i latem, gdy wysyp zjawisk wydaje się większy.
Cytat:
Grudzień - Szczerze mówiąc, to okres 22-31.12 mnie naprawdę odstręcza i nawet nie chce o nim myśleć
Racja, w pogodzie to był jeden z najkoszmarniejszych czasów- to patrzenie na zbliżającą się śmierć śniegu (nigdy tak często przez okno z niepokojem nie wyglądałem)... Nie jestem zdecydowanie fanem wciskania na siły zimowego epizodu przed świętami Bożego Narodzenia, które często kojarzą się wprawdzie z odwilżową pogodą, ale temp. podczas ostatnich dwóch naprawdę nie były typowo świąteczne, raczej ekwiwalent wietrznych listopadowych lub kwietniowych (majowych jakby się uprzeć też) dni...
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.
Ostatnio zmieniony przez Bartek617 28 Grudzień 2024, 00:32, w całości zmieniany 1 raz
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 23 Grudzień 2024, 14:53
Cytat:
, a nie umiał przynieść takiego lodowego szlamu jak 16-26.04.2024
Upadek z dużej wysokości zawsze mocniej boli, ale głównie można rozmawiać o anomaliach temp, (które na przestrzeni takiego kwietnia czy maja zmieniają się bardzo, wręcz z każdym kolejnym dniem- w odwrotną stronę dzieje się ten proces w październiku i listopadzie) nie o ich rzeczywistych wysokościach- jednak ochłodzenie z połowy kwietnia 2024 wspominam o niebo lepiej niż np. 2017, na czas opadów temp. trzymały lepszy poziom. Jedynymi miesiącami bez statystycznie zauważalnego trendu (rosnącego lub malejącego) pozostają styczeń i lipiec. W takim czerwcu i sierpniu czy także w grudniu i lutym standardy w temp. ulegają bardziej widocznym zmianom.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 23 Grudzień 2024, 16:18
Cytat:
Racja, w pogodzie to był jeden z najkoszmarniejszych czasów- to patrzenie na zbliżającą się śmierć śniegu (nigdy tak często przez okno z niepokojem nie wyglądałem)...
Dlatego to jest jedyna z mojego punktu widzenia zaleta klimatu kontynentalnego w porze chłodnej: gdy spadnie śnieg, nie trzeba się specjalnie tak bardzo martwić nadchodzącą chwilą, w której się może rozpuścić- temp. podczas odwilży osiągają często mniej niepokojące wartości... Pokrywa może być stara, zleżała i przypominać lodową skorupę "przyklejoną" wręcz do podłoża, ale taki widok wciąż wzrokowców będzie cieszyć (w końcu biały kolor na ziemi się z łatwością dostrzeże, nawet jak się ma większą wadę w polu widzenia), a jaka jest gęstość śniegu czy inne parametry wskazujące na rodzaj warstwy (przewiany, puszysty, mokry, lodoszreń itp. itd.) pozostają dla laika przynajmniej żadną różnicą, w końcu liczy się, że jest w ogólnym rozrachunku biało, forma czy kondycja zalegającego na glebie puchu robi się już sprawą drugorzędną.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38258 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Grudzień 2024, 15:42
2020:
Potencjalni kandydaci:
1. Czerwiec - Tutaj mimo tego, że hejtuje trend, to nadal jestem olbrzymim fanem, aż tak radykalnej zmiany nie przeszedłem Choć no nie ukrywam, że wolałbym taki maj Ale miesiąc cudowny, pełny zajebistych zjawisk, a lampa i zaduch były w nim faktycznie tylko dodatkiem do wigloci, loszku i burzałek
2. Lipiec - W zasadzie był taką kontynuacją czerwca, tylko w zupełnie innych proporcjach. Pierwsza połowa naprawdę dobra, może poza trochę zbyt żarowym weekendem 4-5.07 i tropikalną nocą 5/6.07. W drugiej połowie zrobiło się już bardziej sucho, ale było kilka fajnych niespodzianek, a najbardziej szanuję tę zapewniającą ładunek emocjonalny podczas pamiętnego zakończenia oglądania mojego ulubionego serialu w dniu 24.07. Natomiast to, że na plusa zasłużył, to świadczy o tym głównie fakt, że jego początek umiał nie być chłodny (dopiero od 7.07 zrobiło się zimno) i że po prostu miał wszystkiego po trochu
3. Październik - Bardzo dobry miesiąc, jego rzekoma złośliwość nie jest aż tak widoczny, bo lochowo i wilgotno było na każdym etapie. No w 3 dekadzie były to już bardziej mżawki, a nie opady, ale to tym lepiej - wtedy już właśnie nie powinno lać. Za bardzo dobry trend opadowy (pierwsza połowa chyba rekordowo mokra, druga połowa za to już mocno sucha pod względem sum, ale nadal lochowa i mżawkowa) szanuje bardzo, bardzo mocno. Jedyną wadą był nieidealny trend termiczny (tu bym wolał zamienić drugą i trzecią dekadę)
4. Listopad - Dla zasady wymieniam, bo kandydatem mógł być, ale nic więcej. Cenie za suchość i mglistość, lubię to w tym miesiącu, do tego brak patolstwa, ale jednak ta jego bezprzymrozkowość do 24.11 była wprost kuriozalna. Do tego końcówka szczególnie u mnie się nie udało - to nie było to samo, co w wielu miejsacach na S i E Polski.
Ostateczny werdykt: czerwiec, lipiec, październik
2019:
Potencjalni kandydaci:
1. Styczeń - Mimo wielu jego wad, jak niedopasowanie często mrozu z opadami, to jednak bardzo szanuje, bo zimowy był na każdym etapie. Paradoksalnie ten suchy mróz z okresu 19-24.01 jest o tyle plusem, że było widać lód i zmrożoną glebę na każdym kroku. Okres od 4 do 12.01 to naprawdę piękna zima, może mogło być trochę więcej słońca i mrozu, końcówka to już takie powolne odchodzenie zimy, ale szanuję za upór w próbie jej podtrzymania do samego końca. Jak dodamy do tego całkowity brak patolstwa (może poza 32 grudnia), to uważam, że na realnego plusa zasłużył
2. Maj - Nienawidzę tego trendu i ogólnie 1 połowa jest na obecną chwilę dla mnie chyba najgorszym ścierwem. 2 połowa to jednak cudo jakich mało i nie umiem stracić sentymentu. Bardzo trudny miesiąc w ocenie, ale z uwagi na to jak rzadko te sraje się udają, to niech ma ten symboliczny plus
3. Wrzesień - Podobnie jak 2 lata później, dość mocno cenię urozmaicenie, ale trend termiczny (poza samą końcówką) to koszmar. Jeśli plus, to naprawdę z wielką niechęcią i w sumie jak tak myślę, to mniej kontrowersyjnym miesiącom powstrzymywałem się tutaj od dawania plusa. Także chyba jednak obejdę się smakiem, ten czas 16-24.09 to serio patolskie zimno.
Ostateczny werdykt: styczeń, maj
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Ostatnio zmieniony przez pawel 27 Grudzień 2024, 10:47, w całości zmieniany 1 raz
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 27 Grudzień 2024, 01:02
Cytat:
Jedyną wadą był nieidealny trend termiczny (tu bym wolał zamienić drugą i trzecią dekadę)
Trochę się martwię, co mogłoby z tego wyniknąć, wtedy by niewykluczone było termiczne przedzimie... Rozumiem, że można nie lubić przedziału 0-5 C w ogóle, ale myślę, że z dwojga złego lepiej on pasuje do dowolnego miesiąca meteorologicznej zimy niż do października lub kwietnia z drugiej strony (gdy zalecane są tylko temp. powyżej +5 C, jeśli nie całą dobę, to przynajmniej w ciągu dnia).
Cytat:
Do tego końcówka szczególnie u mnie się nie udało - to nie było to samo, co w wielu miejsacach na S i E Polski.
2cm puchu spadłe w nocy, który zostały w trakcie następnego dnia przewiane, co sprawiło, że w grudzień 2020 wkroczyło się z powrotem z "czystą kartą"- owszem, doba z pokrywą większą niż śladowa trafiła oficjalnie do statystyk, ale z punktu widzenia fana zimy nie widzę raczej uzasadnionych powodów do podniecania się tego typu sytuacją. Będąc prawdziwym koneserem zim bym się dużo bardziej załamał niż cieszył...
Cytat:
mogło być trochę więcej słońca i mrozu
Mając więcej słońca, grubość pokrywy na ziemi automatycznie by się zmniejszyła: spora część śniegu się zebrała (mogło pojawić się błękitne niebo, a jednak był to czas dosyć regularnie uwalony chmurami, z których z reguły coś tam leciało), bo ogólnie to był zdominowany przez niże w chłodnych masach miesiąc, a mroźna atmosfera z puchem na glebie automatycznie niektóre regiony pozbawia całkiem szans na słońce.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 27 Grudzień 2024, 18:35
Cytat:
2cm puchu spadłe w nocy, który zostały w trakcie następnego dnia przewiane, co sprawiło, że w grudzień 2020 wkroczyło się z powrotem z "czystą kartą"- owszem, doba z pokrywą większą niż śladowa trafiła oficjalnie do statystyk, ale z punktu widzenia fana zimy nie widzę raczej uzasadnionych powodów do podniecania się tego typu sytuacją. Będąc prawdziwym koneserem zim bym się dużo bardziej załamał niż cieszył...
No bo ogólnie każdy fan zimy i ceniący sobie świadomie ich potęgę powinien zdawać sobie sprawę z ich rosnącej słabości. Ja jestem jaki jestem i w moim odczuciu mogłyby te sezony przebiec jeszcze łagodniej, ale ja ogólnie nie jestem fanem typowopolskiego klimatu zarówno w porze ciepłej jak i w porze chłodnej, lepiej bym się odnalazł ładne kilkaset km na zachód (no może nie we Francji, bo nie znam za bardzo języka, ale Holandia, Belgia, Wielka Brytania czy większa część Niemiec, nie licząc południa i wschodu, więc terenów dawnego NRD+dwóch dużych landów: Bawarii i Badenii byłyby strzałem w dziesiątkę)...
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 12 Styczeń 2025, 22:06
Moim zdaniem w istocie w 2024 roku nie było miesiąca na prawdziwy plus. Niektóre mogę jedynie potraktować neutralnie, tolerować.
Ale po kolei:
Luty, kwiecień, lipiec, sierpień, wrzesień i grudzień są całkowicie wykluczone z jakichkolwiek rozważań na temat możliwości przyznania im choćby tytułu neutralnego.
Styczeń - na szacunek zasługuje w nim oczywiście okres 7-17 stycznia. Ale to 11 dni zimy, która swoją drogą i tak nie była u mnie wybitna, lecz po prostu dobra. A co z resztą, pozostałymi 20 dniami Niestety taki stosunek zimy do stypy jest dla mnie w styczniu nie do przyjęcia. Może gdyby po ciepłym sektorze nasypało, rozważyłbym mały plusik, bo III dekada patolska nie była i śnieg może utrzymałby się jeszcze choć parę dni. Ale nie nasypało i 18 stycznia zima się skończyła. Na jej powrót przyszło czekać 350 dni.
Marzec - naprawdę dałbym mu szansę, gdyż jego I połowa była całkiem w porządku. Anomalnie ciepła, lecz jeszcze bez "zacięcia", a zarazem wilgotna (dwie połowy o takiej sumie opadów dałyby naprawdę solidnie mokry marzec) i umiarkowanie, naprawdę umiarkowanie słoneczna. Po lutym traumy były straszne, ale ogólnie była to taka wersja wiosenki, jakąda się lubić. W II połowie niestety zaczęło się psuć - przyszło więcej wiatru, opady się osłabiły, a końcówka niestety była zbyt drastyczna. Choć nie nastawiałem się negatywnie, to ostatnie dni marca były przegięciem, pod każdym względem. Ten saharyjski pył jeszcze dodawał im upiornego, katastrofoklimatycznego nastroju.
Maj - choć może się wydawać, że mocno shejtuję I połowę, ja napiszę, że jej atureckość (poza majówką) była wręcz czymś uspokajającym. Niestety po raz kolejny długo dominował jeden typ pogody - lampa i brak opadów. W II połowie pojawiło się trochę burz, ale niestety na ogół mnie mijały i tak naprawdę tylko burza z 31 maja rzeczywiście dała radę. Maj kontynuował niestety kilka niepożądanych trendów w statystyce - nawet jeśli w rzeczywistości przywrócił w ludzkiej świadomości ten miesiąc sezonowi burzowemu.
Czerwiec - nigdy nie ukrywam,że I połowa tego miesiąca, to dosłownie jedyny czas całej pory ciepłej 2024, który darzę szczerą sympatią. Niestety, było bardzo ciepło, co w tamtym czasie mi się nie podobało. Ale abstrahując od czerwcowych nędznych norm, tak wyglądało lato, jakie lubię najbardziej. Łagodne termicznie (do 26,8 stopnia 15 czerwca), burzowe i wilgotne, a przy tym wyposażone w przyzwoitą ilość pogody słonecznej. 154,7 mm w pół miesiąca, to fenomen i najlepsze, co wydarzyło się u mnie w pogodzie w 2024 roku Zwłaszcza po tylu czerwcach, które nie potrafiły doczłapać do normy.
Niestety, na pierwszej połowie skończyło się niemal wszystko co dobre. II połowa czerwca była bardzo gorąca. Średnie dobowe powyżej 20 stopni stały się niemal codziennością, a w konsekwencji - miesiąc zapisał się jako "ekstremalnie ciepły". Niestety. Miesiąc letni tej klasy termicznej plusa ode mnie nie dostanie
Październik - niestety w dużej mierze strasznie nudny, do tego z niespecjalnym trendem, bez choćby drgnięcia w kierunku późniejszej jesieni. Poza jednym bardzo silnym ociepleniem bordowy nie był (ze średnią 9,9 stopnia nie zrobiłby u mnie kariery na żadnym etapie znanej mi historii pomiarów). Ale nic specjalnego z sobą nie przyniósł.
Listopad - przełamanie, wyczekiwane przełamanie. Ale przełamanie tak miałkie i nieciekawe, że bardziej się nie da. Zawsze uważałem, że I połowa listopada to najgorszy czas na przełamania, bo nawet bardzo duże ujemne anomalie wcale nie muszą wiązać się z niczym ładnym, nie mówiąc o zimie. To już cel ekstremalny. Niemal wszystko, co bywało w listopadach naprawdę białomagiczne, działo się już bliżej grudnia. A na tym etapie w 2024 roku chłodu i opadów zabrakło. W konsekwencji, listopad stal się miesiącem obfitującym w trzydziestolatkową pogodę - dużo lekkoplusowych temperatur, brak śniegu, ogólnie nic wzbudzającego wyraźną sympatię.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38258 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 12 Styczeń 2025, 22:15
PiotrNS, w sumie to się powtarzam (już napisałem to w wątku ocen 2*24 roku), ale uważam, że jesteś zbyt pobłażliwy dla marca i zbyt brutalny dla września. Co do maja, to ostatnio sobie looknąłem na dane z NS i jak zobaczyłem ile tam spadło w nocy 22/23.05, to uważam, że akurat tutaj OK, masz prawo do minimum sympatii. Zwłaszcza, że pierwsza połowa też aż tak tragiczna u Ciebie nie była.
Co do stycznia, to z kolei miałeś tak skrajnego pecha i tak odstawałeś od reszty kraju, że nawet nie wiem, czy ten neutral jest słuszny. U siebie, gdzie przy znacznie mniejszym potencjale miałem zimę ciekawszą, solidniejszą i dłuższą, też daje mu co najwyżej mocnego neutrala. Problemem tamtego stycznia było nie tylko to, że prawie połowa tego miesiąca została zabrana zimie. Problemem było też to, że tej niezimowej pogodzie towarzyszyło patolstwo, deszcz i wiatr. Trzy najgorsze możliwe żywioły zimą.
Ja w NS ocenił bym tak
Styczeń neutral/minus
Luty wiadomo
Marzec minus, ale nie jakiś wielki
Kwiecień minus
Maj słaby neutral
Czerwiec neutral z plusem (jakby jeszcze ta burza z 28.06 dała radę na stacji, ale no obaj wiemy jak naprawdę wyglądała )
Lipiec minus
Sierpień minus
Wrzesień słaby, ale jednak neutral
Październik neutral :ziieeeeew:
Listopad neutral :zieeew:
Grudzień minus siłą rzeczy, choć mało brakowało (a dokłądniej sprawdzenia WSZYSTKICH modeli na 2 wtorki tego grudnia ), by rozważać wręcz plusa. Tak to minus jest oczywisty, choć apatolstwo było fenomenalne przez 85% tego miesiąca
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum