Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38276 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 18:41
I na koniec osobna kategoria... "Zima"....
22. 2019/2*20
Tutaj nie ma tak naprawdę o czym pisać. Zimy nie były. Epizod z 29.01.2020 to żarcik, którego nawet epizody z października 2012 czy kwietnia 2022 mielą na śnaidanie. 14.02 i 27.02 to już w ogóle symboliczne, brejowate zabielenia na godzinę. Poza tym - całkowite nic. Mrozy nie licząc pierwszej połowy grudnia też nie istniały, a i tamte były bardzo słabe, bez całodobowych. Jeszcze bym darował tej zimie, gdyby od początku do końca dbała o opady i oszczędziła nam skrajnej patologii. Ale i tego było pełno - okres 16-21.12, 9-16.01 i tak naprawdę co tydzień po 2-3 dni w srutym... A co do reszty, to nie wiem czy wolę suchowieje z SW w styczniu, czy wichury w lutym, ale niosące chociaż potrzebne deszcze. Najbardziej znośna była pierwsza polowa grudnia, ale i tak jej nie cierpię
Nigdy więcej!
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 21:05
Po zastanowieniu i lekturze innych postów zastanawiam się nad zamianą miejscami zimy 2005 i 2013. Na pewno za tą drugą przemawia dłuższy czas utrzymywania się śniegu i ogólnie zimowej pogody; pod tym względem jest wręcz deklasowana. Natomiast zima 2005 ma jeszcze coś, o czym osiem lat później pogoda zapomniała - były porządne zimy. Jeszcze niedawno byłem sceptycznie nastawiony do takiej pogody i ceniłem sobie takie okresy, w których brakowało odwilży, nie brakowało śniegu, a zarazem pogoda szczędziła dużych mrozów. 26 i 27 grudnia ubiegłego roku polubiłem jednak mróz i uznałem, że takie konserwowanie pokrywy śnieżnej jest naprawdę ważne. W 2005 była porządna lutowa fala mrozów, a wcześniej jeszcze w styczniu się zdarzyło. Zima 2013 z zaledwie jednym spadkiem temperatury do -15 stopni i niżej wypada słabo przy sześciu takich temperaturach osiem lat wcześniej. No i śnieg. Absolutne maksimum wynoszące 29 cm pokrywy to piękny, wręcz wymarzony wynik, ale to był szczyt. W 2005 grubość pokrywy śnieżnej nie schodziła poniżej tego poziomu przez niemal miesiąc a w szczytowym momencie białej magii było o połowę więcej
Bardzo trudno jest mi wybrać... Może zima 2013 powinna być wyżej (nawet przez jakiś czas myślałem, że koniecznie), ale jednak świadomość tego, co wydarzyło się w drugiej połowie sezonu 2004/05 nie pozwala mi wyłonić zwycięzcy tej rywalizacji jednoznacznie. Jeśli zmienię zdanie, to naprawdę nieznacznie. A np. tego, że zima 2012 była lepsza od 2010, jestem już pewien. Żeby ta druga połowa lutego tak nie napaskudziła...
PS. Może ktoś lubiący zimę jeszcze się wypowie nt. tych zim z 2005 i 2013 roku
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 22:45
Kmroz, moim zdaniem jednak pierwsze miejsce należy się zimie 2009/2010. Rozumiem Twoją niechęć do grudnia 2009 i w pełni ją podzielam, jednak duet styczeń-luty moim zdaniem był u Ciebie bezkonkurencyjny. Śniegu było naprawdę dużo; od 9 stycznia trwał prawdziwy biały raj trwający nieprzerwanie do końca zimy, a akumulacja białej magii w lutym to coś, czemu należy się kłaniać. Ale skupię się na tym słowie użytym wyżej - nieprzerwany. Z powodu znacznie lepszego grudnia, mógłbym przyznać Ci rację odnośnie zimy 2012/2013, ale ta nieszczęsna końcówka stycznia U mnie tego nie było w takim kształcie, ale w Legiowawicach ( ) niestety wszystko popłynęło. Strasznie przykre; 26 stycznia zrobiłeś zdjęcie takiego zimowego raju, a po pięciu dniach pozostała tylko szarzyzna i błoto. Co gorsze, musiałeś cierpieć przez cały tydzień. A luty nie był już tak genialny. Moim zdaniem niestety te brutalne przerwy w zimie sprawiają, że nie zasługuje na pierwsze miejsce. Zastanowiłbym się nad umieszczeniem jej na miejscu trzecim. Zimę 2006 zapamiętałem u Ciebie jako trochę gorszą, ale widzę że też była wspaniała (grudzień poza tą godną pogardy kompromitacją też miał dobre momenty); styczeń i luty wspaniałe pod względem śnieżnym nie aż tak jak w 2010, ale także fenomenalne. Poza tym raczej się zgadzam. Zastanowiłbym się nad umieszczeniem jednak przez długi czas rewelacyjnej zimy 2001/02 nad "urywaną" 2003/04, no i zima 2017/18 moim zdaniem stanowczo zasługuje na to, aby znaleźć się powyżej zimy 2006/07. Poza tą końcówką stycznia (który nie przestał być przez to rekordowo ciepłym) znaczyła bardzo niewiele, a do ok. 20.01 była horrorem takim jak Trzydziestolatka jeśli nie większym. Zima 2017/18 jakieś tam starania przejawiała, a styczeń to w ogóle udał się lepiej niż u mnie. Luty był jaki był, ale przynajmniej jako tako podtrzymywał puder, a na pochwałę zasługuje za sprawą braku termicznej patologii, może poza delikatną 1-2 lutego. Z antyczołówką z grubsza się zgadzam, choć osobiście miałbym problem z uznaniem, czy gorsza była zima 2008 czy 2015.
Ale trzon mojego piotrowania dotyczy pierwszego miejsca
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38276 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 23:14
PiotrNS, po prostu zima 2009/2010 przy całej jej potędze i mojej sympatii do niej wpisuje się w ramy pewnego nielubianego przeze mnie schematu - jeśli chodzi o rozłożenie termiczne. Zimą 2012/2013 nie było tego problemu, bo zimowe klimaty były na każdym kroku, a te odwilże naprawdę nie należały do drugich i kończyły się mega należycie. Luty? Wiesz, ja Ci powiem tyle. Widzę dane z Legiowawic z okolicy 16-17.02.2013. Niby odwilż, chlapa itd. Ale pamiętam też te dni, że byłem w nich na biegówkach, więc naprawdę nie było tak źle. 7.02 wiele po sobie pozostawił i słabe, bezopadowe, bezwietrzne i pochmurne odwilżowe dni nie zdołały tego załatwić na amen. Zima 2012/2013 była od początku do końca i za to ją tak uwielbiam, nie było w niej zastojów w pogodzie. A miejsce na słoneczne, silne mrozy się też w moim regionie znalazło - chociaż fakt, było ich mało.
Zima 2003/2004 powyżej 2001/2002 to dla mnie jednak oczywistość - zimą 2003/2004 abstrakcją był miesięczny okres bez śniegu, a co dopiero połączony z tak patologicznymi temperaturami. Zima nawracała na każdym kroku i nawet jak nie była zbyt mocna, to nie dawała na długo o sobie zapomnieć.
A zima 2017/2018 wobec 2006/2007 moim zdaniem też cienko. Luty to niestety u mnie lipa, nawet tego pudru za bardzo nie było przed 23.02, a i w końcówce sam widziałeś, sublimacja pełną parą. Co do 2007/2008 wobec 2014/2015 to moim zdaniem jednak wyraźnie gorsza - suche mrozy były w grudniu 2014 tak samo jak w grudniu 2007, a w sezonie 2014/2015 trafiły się jednak dwa wyraźnie zimowe okresy pod względem pudru i mrozu - koniec grudnia 2014 i okres tak od 29.01 do 9.02. W 2007/2008 namiastka tego to tylko kilka dni na początku stycznia
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Lipiec 2022, 23:41
kmroz, Ale jednak była to już zima obarczona dużym ryzykiem; niejednokrotnie wzrost temperatury dosłownie o pół stopnia mógł oznaczać dużo gorsze konsekwencje. Pokrywa śnieżna poza tym styczniowym rajem pokonanym deszczową odwilżą także nie była jakaś rewelacyjna, choć wiem, na ten moment w 2022 roku już ona wydaje się spełnieniem marzeń.
W 2010 roku było wszystko, włącznie z mrozem z prawdziwgo zdarzenia, którego zabrakło trzy lata później. I ten upragniony przez Ciebie i przeze mnie stan (mnóstwo białej magii, zimno i ani śladu odwilży) trwał grubo ponad miesiąc. To fenomen i moim zdaniem należy go uhonorować. Grudzień był wiadomo jaki, ale przyniósł jednak "posłańca" wielkiej styczniowo-lutowej zimy, a i po Świętach zaczął przygotowywać grunt. Nowy Rok witałeś w białej magii, a nie w szarzyźnie i mgle. A odwilże zimą 2012/13 też nie zawsze były takie krótkie. Moim zdaniem to jednak nie było tak, że zimowe klimaty dało się poczuć na każdym kroku. A w 2006 i 2010 roku tak. Już zimę 2005/2006 za sprawą mniejszej akumulacji śniegu niż w 2010 mogę uznać za gorszą, a po dodatkowym porównaniu grudnia 2005 do 2012, jestem w stanie umieścić ją poniżej zimy 2012/13, ale odnośnie zimy 2009/2010 na pierwszym miejscu, chyba będę niezłomny
Zimy 2002 i 2004 w moim powyższym poście, to była przede wszystkim kwestia tego dylematu, czy mniej a solidniej, czy więcej a w różnym stopniu.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum