Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
1980 - najgorszy i najmniej produktywny sezon wegetacyjny po 1951. Niskie temp. i usł. na pewno musiały dać po du*ie wielu roślinom, ale także ptakom i owadom. Mało tego w moim regionie był to okres suchy W związku z tym nawet rośliny chłodnolubne np. świerki wcale nie miały dobrych warunków rozwoju.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38269 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 14:45
Z jednym się nie zgodzę, sucho na pewno nie było. Kwiecień przyniósł potężnego genuana, porównywalnego z tym z końcówki 2017, dzięki czemu nawodnienie gleby było bardzo trwałe (skoro w 2017, gdy było potem w maju i czerwcu znacznie cieplej, wciąż była woda w rowach, to tym bardziej w tym przypadku). Potem faktycznie suchy maj, ale jak na kwiecień termiczny, też tragedii nie było, na pewno lepiej jak w 2019 i 2018
A co do miesięcy letnich to już naprawdę nie wiem, o co ci chodzi, czerwiec i lipiec miały u ciebie ponad 100mm opadów, podczas gdy przy takich temperaturach i nasłonecznieniu wyniosło ono pewnie 40-50mm. Sierpień lekko "suchy", ale i tak za mało, by umożliwić żniwa, bo woda pewnie wciąż na polach stała przy braku słońca i prawdziwie letnich temperatur.
Rok 1980 był klęską, ale nie klęską suszy, tylko klęską wody, klęską zalewania i tak słabych upraw. Myślę, że jakiś rolnik, czy zwykły człowiek żyjący w tamtych czasach i mający pamięc ejdetyczną jak my tutaj, porządnie by wyśmiał stwierdzenie, jakoby to był "suchy" rok.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 15:18
Wiele wyjaśnia ten materiał Polskiej Kroniki Filmowej:
Pokrywa się to zresztą ze wspomnieniami mojej Babci, która zapytana kiedyś przeze mnie o wspomnienia pogodowe z tego roku, pamiętała ciągły chłód, nieurodzaj, wodę stojącą na polach i szybkie jesienne nadejście zimy. W listopadzie 1980 urodził się mój najstarszy kuzyn, stąd na pewno chodzi właśnie o ten nieźle zapamiętany rok.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27316 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 15:51
2013
Pierwsza połowa wiosny 2013 (01.03-15.04) to najprawdopodobniej najmniej produktywny wiosenny okres w historii, nawet takie 1956, 1970, 1986, 1987 przy tym horrorze to maj 😱😱 Doskonały podkład pod rekordową późną wegetacje został w końcu przerwany rychłym ociepleniem ok. 15.04. Niestety, w Płocku druga połowa kwietnia 2013 była niczym przy jej południowopolskich odpowiednikach, toteż wegetacja postępowała nie tak szybko jak byśmy tego chcieli. Maj również nie powalał, jedynym wyraźnym plusem tej oszczędzonej drugiej połowy wiosny były wyraźne i regularne opady. Wegetacja to końca maja pozostawała mocno w tyle, co udokumentowałem w tym wątku www.lukedirt.com.pl/viewtopic.php?t=1251 Wraz z biegiem lata opóźnienie zaczęło się nieco zacierać, niemniej pozostało widoczne do jesieni, kiedy to po zimnym i pochmurnym wrześniu wyjątkowo szybko zaczęły przebarwiać się i ogołacać drzewa... To co wypracował krótki i słaby sezon wegetacyjny zostało zlikwidowane na początku października silnymi przymrozkami, ta więc późniejsze październikowe ciepło było już bez udziału kwiatów rocznych takich jak cynie, aksamitki oraz bez dalii. Grozy dodawała szybko postępująca jesień fenologiczna To był najgorszy sezon wegetacyjny jaki miałem "przyjemność" przeżyć, prawdziwe tchnienie smutnych i ponurych sezonów PRL-u
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38269 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 16:40
FKP napisał/a:
No ok, choć jak 20 maja 2017 sadziłem lawendę to ziemia była sucha u mnie.
Ziemia wiadomo, że sucha, nikt nie oczekuje, że po tygodniu bez kropli deszczu, prawdziwie letnich temperatur i prażącego majowego słońca będą rozlewiska na polach, tym bardziej, że wtedy już od tego genuana minęły prawie trzy tygodnie. Ale jednak z 2017 roku nie przypominam sobie stepiska nawet 27.06 w rowie w okolicy mojego domu jeszcze była woda, a zieleń była solidna. Takie genuany na wiosnę to jednak bardzo istotna rzecz, pozwala bardzo długo cieszyć się zielenią i względną wilgocią, nawet jeśli potem sumy opadów są pustynne.
W 2019 tego zabrakło w maju, podczas tej ponurej i zimnej aury jedynie mżyło, a wielkie sumy dopiero wyrobiły burze przy ciepłym powietrzu. Nie ukrywam, że subiektywnie tak wolę, ale niestety nie wystarczy to, jeśli potem nadejdą trzy miesiące bez opadów i burz.
W 2013 też nie brakowało wiosną i wczesnym latem takich opadów ciągłych przy niskich temperaturach, dzięki czemu całe lato było zielono.
A odnośnie 1980 to nie ma o czym gadać, tam ten genuan z kwietnia musiał wystarczyć tylko na kwietniowy maj, a od czerwca znowu co chwila lało przy kwietniowych temperaturach, więc słowo "susza" wtedy musiało, jak pisałem, budzić niezły śmiech...
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27316 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 17:31
2017
W połowie lutego, gdy mróz i śnieg puściły na dobre rozpoczął się sezon wegetacyjny 2017, który aż do 6 marca ładnie prosperował. Niestety brak Słońca i pseudociepło wstrzymało zapędy wegetacyjne do aż 27.03. W trakcie Kwietniówki Tysiąclecia oraz I dekady kwietnia było niewiele mniej zielono jak w 2014 roku, na deser został jeszcze 10 kwietnia, który w zasadzie zrównał go z 2016. Późnej nastał miesiąc w zasadzie wyjęty z wegetacji (to znaczy rozwijała się bo o tej porze musiała ale działo się to bardzo powoli), jedynie 25 kwietnia i 5 maja dały jej solidniejszego kopa. Pod koniec chłodów, 12 maja stan ulistnienia większości drzew nie odbiegał znacząco od 10 kwietnia , kwitnienie przedłużały także typowo "śródwiosenne" kwiaty np. tulipany. W połowie maja wiele dębów, orzechów włoskich, jesionów i sumaków nie dysponowało jeszcze ulistnieniem a jedynie rozwijało pąki co upadania ten czas do analogicznego momentu z 2013. Jednak w następnych dniach przyroda ładnie zaczęła nadrabiać i ok. 10 czerwca roślinność wyglądała podobnie jak w 2014, 2015 i 2012 roku, wybredzając nieco zaś 2013 rok. Opóźnienie w wegetacji utrzymywało się do jesieni, jednak nie było tak widoczne jak w 2013, w odróżnieniu od niego październik oszczędził nam przymrozków i przebarwianie się liści było raczej w normie. Kwitnące rośliny jednoroczne wytrzymały do początków grudnia a np. lwie paszcze poległy dopiero.... w ostatnie pentadzie lutego 2018 (tak na marginesie w zimie 2018/19 nie zmarły wcale i normalnie ruszyły na wiosnę, wiec to chyba nie do końca są rośliny roczne ). Sezon wegetacyjny zajmuje drugie miejsce w moim rankingu najgorszych sezonów jakich doświadczyłem, na plus zaliczam za to brak długotrwałych posuch.
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38269 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Styczeń 2020, 18:46
Co do mnie, jest jeden sezon, który mną wstrząsnął - sezon wegetacyjny 2019.
W żadnym innym sezonie nie pamiętam tak mało zielonej trawy. W miarę nieźle z tym było od około 20.05 przez miesiąc, a także w październiku i listopadzie. Jeszcze coś tam w marcu próbowało, ale widać brakowało wilgoci, mimo tych paru ulew z pierwszej jego połowy.
Nie przypominam sobie wcześniej aż tak drastycznych sytuacji. W 2013 podobno trawniki na chwilę straciły zieleń jak byłem na wyjeździe w czasie fali upałów, ale nie dostrzegłem tego ani na moment, bo przed moim powrotem zdążyło nieźle polać. W 2015 roku liczne burze w lipcu długo podtrzymywały zieleń, chociaż ponownie w drugiej połowie sierpnia zrobiło się już nieciekawie, jednak wrzesień wszystko zdołał odwrócić. W 2016 roku wiosna była sucha, ale w miarę regularne opady nie dopuściły do zaniku zieleni, w gruncie rzeczy w każdym miesiącu występowały życiodajne burze. W sezonie 2018 mało padało do połowy maja, ale woda z jesieni bardzo długo się utrzymywała, rozlewiska na polach wyschły dopiero pod koniec kwietnia, a zieleń pozostała bez problemu znacznie dłużej. ponownie na moment zrobiło się nieciekawie na początku lipca, ale potem monsum załatwił sprawę już do końca sezonu.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum