Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 13:24
jorguś, akurat co do 2021 roku, to z tym robieniem wrażenia jednego dnia z 5-12.03.2025 to trochę chybione, przecież wtedy też się grubo odpierdoliło w tej 3 dekadzie lutego xd
Co do reszty, to ja krakowskim targiem jestem w stanie się zgodzić, z tym, że Era rozpoczęta 12.08.2023 nie dobiegła końca. W tamtym okresie mieliśmy też wyraźne zbastowanie od połowy listopada do około 20.01, a odczuwalnie też trzeba powiedzieć, że było bez porównania mocniejsze zbastowanie, niż cokolwiek po wrześniu 2024.
Natomiast protestuje przeciwko sugerowaniu, że okres luty-wrzesień 2024 (i tak, wrzesień, a nie październik) nie dobiegł końca. Moim zdaniem ten okres definitywnie zasługuje na swoją "poderę" i się bardzo wyróżniał zarówno wobec tego, co było od 12.08.2023 do 20.01.2024 oraz od 29.09.2024 do teraz. Rzecz w tym, że jako erę KK, przynajmniej autor tego określenia, czyli Piotr definiował czas od lutego 2024, a nie sierpnia 2023.
Moim zdaniem czas wydupcenia Globcia od sierpnia 2023 należy podzielić na pięć "poder"
1. 12.08.2023-16.11.2023. Pierwszy solidny strzał, jednak charakteryzujący się przynajmniej korzyściami opadowymi (poza wrześniem w większości kraju) i nie robiący aż tak złej "aury"
2. 17.11.2023-20.01.2024. Solidne zbastowanie, cechujące się skrajnościami w obie stronę i olbrzymimi opadami - zarówno śniegu jak i deszczu.
3. 21.01.2024-28.09.2024. Zasadnicza KK. Czas charakteryzujący się nie tylko dominacją ekstremalnego ciepła i strzałami bezprecedensowego bordu, ale także przede wszystkim totalnym brakiem realnych ochłodzeń (absolutnym wyjątkiem jest tu tylko okres 16-26.04.2024). W dodatku w lwiej części charakteryzował się dość chamską pogodą, nawet "burzowe" okresy były wredne (albo wyjątkowe lokalne burze, pozbawione kinemy, albo burze przypominające bardziej wściekłe nawałnice, jak w połowie lipca, czy np u mnie 19.08 - nie mówię tu o nocnej "powodzi" z ciągłego opadu, tylko nawałnica co koło 14:00 wystąpiła)
4. 29.09.2024-24.01.2025. Nudne zbastowanie, charakteryzujące się całkowitym brakiem skrajnych ociepleń, czy ogólnego przedłużania "bordu", ale nadal mające problem z przyjściem jakiegokolwiek sensownego ochłodzenia (wyjątkiem była tu 1 połowa listopada, ale sam fakt, że w niektórych miejscach nie wymroziła ona nawet do końca ogrodów, pokazuje poziom tego absurdu), do tego wprowadzające do tejże Ery nowy element - problem opadowy (wcześniej występował on bardziej lokalnie)
5. 25.01.2025-? Trochę przeciwieństwo 4 "podery", bo przywrócenie elementu w postaci skrajnie bordowych epizodów, z tendencją do tego do przedłużania się na okres około tygodnia, ale też przywrócenie nieistniejącego od końca 2 "podery" niepizdowatych ochłodzeń i ogólnie mniejszych lub większych okresów z ujemną anomalią
Myślę, że takim kompromisem możemy się "dogadać". Ciekawe kiedy przyjdzie 6 "podera" i czym będzie
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 13:40
kmroz, W sumie ten podział na "podery" ma sens i jestem w stanie na niego przystać xd choć nie ukrywam, że moim zdaniem jednak październik wchodzi w czas zasadniczej KK xd Ochłodzenie w pierwszej połowie było serio pizdowate, nawet jeżeli "sklaunowane" 8-10.10 to still nic specjalnego xd Ten 16-24.04 ub.r. był bez porównania konkretniejszym ziąbem. Sam październik też zapewne termicznie nie odbiegał wiele od ruchomiaka 24.07-23.08.2024, zresztą nawet jest do niego względnie podobny xd
Ale to już drobnostka z tym październikiem, kwestia interpretacji tutaj jest kluczowa, ale poza tą kwestią to pełna zgoda
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 13:45
jorguś, ale właśnie brak porządnych ochłodzeń to jest wręcz definicja czwartej "podery", więc październik 2024 się doskonale na nią łapię. Wyskok z końcówki był mocny, ale powiedzmy sobie szczerze nie był nadal niczym, co by robiło jakieś nadzwyczajnie wrażenie nawet 70 lat temu.
Patrząc z perspektywy idealnie centralnej Polski nie widzę w tym październiku nic nazdwyczajnego, a w sumie tak szczerze, to akurat z perspektywy tej stacji to jakoś bardziej się rzuca to silne ocieplenie 8-10.10 niż końcówka Lokalnie mogło być gorzej, ale serio, dla mnie po prostu październik jak październik, wrażenie to mógł robić przed 2013 rokiem, a nie przed 2023/2024 rokiem xd Na pewno totalnie nie zasługuje, za umieszczanie go do czasu luty-wrzesień 2024, gdzie każdy miesiąc mocno dowalał, a na S i E to znaczna ich większość miała klasę "ekstremalnie ciepły".
No i widać też wyraźnie, że idealnie wpisuje się w trend braku niepizdowatych ochłodzeń i wbrew pozorom, to one były jego głównym problemem, niż te 2 silne, ale nienadzwyczajne ocieplenia, jakie są w zasadzie w połowie październików xd
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 15:31
PiotrNS napisał/a:
W 2020 roku po Trzydziestolatce przyszło, niczym kiedyś 100 dni Napoleona, 100 dni zbastowania. Od 29 kwietnia do 6 sierpnia.
A z tym też mam problem, że gorący czerwiec z ekstremalnie bordową 2 połową, jest "zbastowaniem", a normalny kwiecień + chłodna 3 dekada marca już nie? Chyba, że chodzi ci o zbastowanie psychiczne w środowiskach pogodowych, to wtedy zgoda
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 20:45
kmroz, zauważ, że specjalnie wspominam dopiero o 29 kwietnia jaki dacie początkowej tego zbastowania, choć pod względem termicznym stało się to już znacznie wcześniej. Wybrałem bowiem okres, który oprócz łagodnych temperatur dawał poczucie spokoju. A właśnie od tego dnia zaczęliśmy drogę ku dobremu, ku zwalczeniu suszy.
Jeśli chodzi o czerwiec, jest to trudny temat, aczkolwiek ze swojej perspektywy w ogóle nie muszę go rozważać w kategorii czerwców gorących - był "zwyczajnie ciepły", a gorąco w III dekadzie zaczęło się tak naprawdę dopiero 27 czerwca (na siłę 26-go, ale wtedy za sprawą burzy już o 15:00 było 19 stopni
Nawet w cieplejszych regionach czerwiec 2020 miał formę mało narzucającą się - niewiele dni gorących w całości, bez jakiegoś burzowego czy opadowego przerywnika. Bardzo ciepłe noce nie stanowiły dużego problemu, bo pochmurne dni nie nagrzewały pomieszczeń jakoś mocno - zwłaszcza że żadnej fali upałów nie było. Tym samym, mieliśmy 100 dni spokoju. Najpierw anomalnie zimny maj, kompletny zwrot akcji po długiej, rocznej serii bardzo ciepłych miesięcy. Potem nasz czerwuś. Potem normalny lipiec, w którym o więcej niż dwóch upalnych dniach z rzędu można było zapomnieć. A i później odwrócenie tego porządku i powrót do globciowych standardów nie należał do szczególnie dotkliwych. Nawet Dorka przyjęła sierpień 2020 ze spokojem, a ówczesny żabkowy Jacob cenił pochmurność sporej części tego miesiąca. Nikt nie obawiał się, że przyjdzie jakieś skrajne ocieplenie typu 36-38 stopni - a to jest poziom tych ociepleń, jakie regularnie przerabiamy aktualnie. Naprawdę skorzystaliśmy na tym okresie - miał swoją formę, miał klasę, niósł wymierne korzyści i nie dało się nie zauważyć, że jest lepiej. W ostatnim kwartale 2024... konia z rzędem temu, kto nie śledząc danych zauważył, że coś się zmieniło.
W 2023 roku Patokoziorożec był straszny, ale nie odbiegał jakoś zauważalnie od wielu innych patolsko ciepłych i mdłych zimowych okresów, jakich doświadczyliśmy wcześniej. Poza Nowym Rokiem nikt nie wyskakiwał z tym, że mamy "wiosnę", co dwa lata później było codziennością. Z mojej perspektywy zima 2023 miała honor, bowiem w tym samym miesiącu miało miejsce to - bez zbędnego wyczekiwania i konieczności obaw o to, czy opady nie okażą się wtopą.
To ten sam miesiąc, tuż po Patokoziorożcu... tak jak wspomniałem wyżej - ochłodzenie, zmiana pogody miała swoją formę, miała klasę. Później Globcia można było - niestety - odczuć w II połowie lutego; zwłaszcza bliżej końca, kiedy obaj poczuliśmy duże rozczarowanie, bo przecież tak liczyliśmy na powrót zimy. Ale za to dostaliśmy jeszcze trochę od losu na początku marca. Nawet Betonową Sól przejściowo zasypało. Późniejsze ocieplenia były albo silne lecz krótkie, albo dość długie, ale za to niespecjalnie mocne. W kwietniu, maju i czerwcu Globcia w ogóle nie spotkałem. Ten kolega nie chciał się ze mną widzieć. Żadne ocieplenie nie wyszło poza schemat, żadne nie zrobiłoby wrażenia nawet w dalece innych czasach. Czerwiec 2023, choć lekko ciepły, miał dużo bardziej przełamaną formę niż luty 2025 czy listopad 2024. Później był jeszcze lipiec, bardzo ciepły, ale zarazem umiarkowany, nie-niepokojący. Na koniec tuzin sierpniowych dni... Na tym etapie 2023 rok był naprawdę łagodny, a i później pomimo swoich szaleństw tylko raz dokonał czegoś, co naprawdę mnie przeraziło, jako grube przegięcie - chodzi o noc 20/21 października.
W 2024 roku coś pękło. I o czymś takim, jak 100 dni zbastowania z 2020 roku, czy miesiące spokoju z roku 2023, mogę tylko pomarzyć. Ewentualne chwile przerwy niejednokrotnie nie tylko nie wnoszą żadnej nowej jakości, lecz dodatkowo napełniają dodatkowymi obawami, jak miniona zima, kiedy opady śniegu postanowiły strajkować. Gdyby "wtopa opadowa" była dyscypliną sportową, ta pora roku miałaby w niej więcej tytułów niż Janne Ahonen w Turniejach Czterech Skoczni. Do tego cały czas drżymy przed ociepleniami, doświadczamy takich bezprecedensowych napadów, wściekłych nawrotek, przedłużania... Tak jak wtedy. W ubiegłym roku pocieszaliśmy się myślami o takich okresach, jak rok ruchomy październik 2016-wrzesień 2017 (regionalnie, np. u mnie bardziej sierpień 2016-lipiec 2017), gdy najbardziej niezwykłym ociepleniem była Kwietniówka, 2021 rok, którego najbardziej niezwykłym ociepleniem były (wedle uznania) końcówka lutego, po której prędko wróciła dominacja chłodu i fala upałów w czerwcu, która otworzyła nam bramy do Bombowego Raczka, czy okres od sierpnia/września 2007 roku, który rozprawił się z każdym przykładem patoli doświadczonej wcześniej.
Tego wciąż nie ma, a wściekły bord wciąż dominuje - stąd moim zdaniem nadal tkwimy w katastrofie klimatycznej.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 00:21
Cytat:
Gdyby tego 14.02 przeszedł typowy niż z południa, jaki znamy dobrze z dwóch poprzednich zim, to zarówno Ty, ja, nasze forum i inne fora pogodowe byłby w innym nastroju A tak to śnieg spadł "bez sensu" w regionach, gdzie i tak tego nie docenią (zachód Polski), bo tam "nie ma zim".
No ale nic nie dzieje się wiele razy pod rząd, siłą rzeczy musi od czasu do czasu jakieś odreagowanie (na mniejszą skalę) wystąpić- typowy niż z południa (trasa Vb) najbardziej sparaliżowałby obszary na pograniczu zasięgu występowania rzek Wisły i Odry (woj. opolskie, łódzkie i kujawsko-pomorskie, ewentualnie również pomorskie): po zachodniej stronie pojawiłoby się mniej śniegu, po wschodniej stronie przeszkodą z kolei byłyby wyższe temp. i możliwy przynajmniej przejściowo inny rodzaj opadu
Poza tym jeszcze zależy jak można traktować zachód Polski- jeśli bierzemy pod uwagę tylko woj. lubuskie i zachodniopomorskie, ewentualnie również wielkopolskie to ok Woj. dolnośląskie (jako już bardziej południowy region) już jednak kojarzę jako bardzo podzielone w tym względzie, a przynajmniej okolice Wrocławia np.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum